piątek, 29 sierpnia 2014

Poznaj życie codzienne swoich przodków...


   Wybaczcie moją nieobecność, ale uzależniłam się......mam problem. Otóż, nie mogę oderwać się od polskiej produkcji, serialu "Czas honoru". Obejrzałam cały sezon w niespełna dwa dni.

   Cenię sobie sen, by kolejnego dnia czuć się dobrze i funkcjonować na 100%, jednak przez ostatnie dwa dni spałam 4, może 6 godzin. Kiedy spełnię wszystkie swoje obowiązki, włącznie z tymi domowymi i mam czas wyłącznie dla siebie, powracam do świata który mnie porwał, złapał za serce, złamał i uświadomił. Nie zamierzam zatapiać się w problematykę II WŚ, bo o tym wielu, zresztą bardziej kompetentnych i mądrzejszych ludzi, napisało już wiele publikacji i tomów. Jestem zafascynowana klimatem tamtych czasów. Stroje, ulice, muzyka, ludzie, organizacja spędzania wolnego czasu, szczerość, prawda, miłość, przyjaźń, troska, bezinteresowność, honor, godność, szacunek. dobroć, poświęcenie, zaangażowanie, chęć, zaradność, silna wola, łaskawość, altruizm, kompetencja i osobowość ludzi - to wszystko cholernie mnie onieśmiela i skłania do dziesiątek, a nawet setek przemyśleń. 





   Zdaję sobie sprawę, że "Czas honoru" to nie dokument, nie relacja, lecz serial. Jednak nie potrafię zapomnieć, że został zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami i wiele sytuacji z ekranu, miało miejsce naprawdę. Oglądając sceny egzekucji niewinnych ludzi, bezradnych dzieci, zatroskanych matek i ojców, doceniam życie i chwilę, w której jestem. Nie zdajemy sobie sprawy, nawet w najmniejszym stopniu, jak trudno musiało się żyć naszym ówczesnym rówieśnikom. W chwili gdy odświeżasz facebookowe nowinki i popijasz zdobione kanapki kawą, uświadom sobie, że gdybyś urodził się około 100 lat temu, nikt nie pytałby Ci się o zdanie, dostałbyś karabin w ręce i mając jedno życie, a nie jak w grach troszkę więcej, musiałbyś instynktownie, nie mając czasu na większe plany, przeżyć do kolejnego śniadania, o ile miałbyś co zjeść i gdzie spać. Nie rozumiem cebulaków, którzy ciągle narzekają na swój naród i wszystko im się w nim nie podoba. Bardzo często krytykujemy polskie seriale, filmy, wszystko... Faktycznie kilka z nich pozostawia wiele do życzenia, ale nie jesteśmy wyjątkiem, każdy naród ma takie produkcje...
   "Czas honoru" to z pewnością serial, który uświadomi młodemu pokoleniu, przynajmniej w pewnym stopniu, jak żyli nasi pradziadkowie. Nie potrafię wyobrazić sobie jak ogromny stres przeżywali każdego dnia zwyczajni ludzie. 


   Póki co skończyłam pierwszy sezon, przede mną drugi, trzeci, i tak do szóstego...Przypuszczam, że za dwa tygodnie będzie po wszystkim. Nie wspomnę o litrach łez, dziesiątkach wzruszeń i wyjątkowości uśmiechów, które towarzyszyły mi podczas seansów. 
   Kiedy już polecam coś publicznie, uważam że jest to warte uwagi i poświęcenia swojego czasu. Nie musicie się ze mną zgadzać, to oczywiste. "Czas honoru" to znakomity serial, czasem paradokument, który skłania do przemyśleń, trudnych refleksji i pozwala docenić życie! 
   Ludzie mieli kiedyś dużo większe i poważniejsze problemy niż to ile kto ma łapek w górę i znajomych w sieci...a najistotniejsze dla nich były faktyczne i prawdziwe, warte uwagi znajomości. Bez telefonów i internetu nieustannie mogli na siebie liczyć i się wspierać. Obecnie musisz docenić fakt, że ktoś napisał na Twojej tablicy życzenia urodzinowe. Nie szkodzi, że przypomniała mu o tym maszyna i wklepał symboliczne "100!" - doceń, że w ogóle znalazł na to czas i "pamiętał". Olaboga....




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz