sobota, 19 lipca 2014

Niespodziewane spotkanie


Jest jedna rzecz, która łączy wszystkich ludzi na całej kuli ziemskiej. To skarby, które posiada każdy z nas, niezależnie od pozycji zawodowej, społecznej czy finansowej.  Nadal nie wiesz o czym myślę? To marzenia! Człowiekowi można odebrać wolność, swobodę czy majątek, jednak nigdy nie można odebrać mu marzeń. Często sam rezygnuje z celów, które planuje „w głowie”. Widząc realia, które go otaczają, decyduje się na łatwiejszą opcję (często przed samą metą), która wiąże się z obojętnością, zniechęceniem i wycofaniem.

Odkładamy marzenia na kiedyś. Zamiast mówić o czymś „tu i teraz” i zacząć działać, czekamy aż sytuacja i życie same pozwolą nam na realizację fantazji, bądź kompletnie o niej zapominamy. Jako nastolatka oglądałam program „Szymon Majewski Show” jak prawie wszyscy, tj. koleżanki, sąsiedzi czy rodzice. Na przerwach potrafiliśmy dyskutować na temat poszczególnych odcinków i wspominać najlepsze żarty czy skecze.  Byłam zafascynowana, że mężczyzna w wieku moich rodziców, potrafi się wygłupiać i żartować w sposób przystępny dla wszystkich, niezależnie od liczby lat. Potrafił dopiec tym „nietykalnym” i dać pstryczka w nos za pewne naciągnięcia w polityce, prawie czy społeczeństwie. Jego żarty były sympatyczne i bardzo trafne. Dobrze wspominam program „Mamy cię”, w którym także był prowadzącym.

Niewątpliwie Szymon Majewski przeszedł w Polsce okres, w którym był topową gwiazdą i każdy nastolatek chciał zobaczyć go na żywo, poza studiem ,mieć jego autograf lub zdjęcie. Obecnie jego miejsce zajmuje m.in. Kuba Wojewódzki i wielu innych. Niestety taka jest istota mediów: „dzisiaj jesteś, jutro cię nie ma”. Mass media są bezwzględne i nigdy nie opłakują czyjegoś odejścia, czy rezygnacji z  współpracy. Często jest wręcz odwrotnie, gdyż potrafią zastosować tzw. czarny PR i zniszczyć człowiekowi przyszłość i życie.


W pewnym momencie wszyscy nabijali się z Szymona i pisali o nim bardzo negatywnie. Odbiło się to bardzo głośnym echem w Internecie, którego nigdy nie może zabraknąć podczas osądzania i krytykowania. To jedno z głównych mediów, które można brać pod uwagę i traktować jako epicentrum krytyki.

Pamiętam historię związaną z pożarem mieszkania Szymona Majewskiego. Niestety nawet wtedy nie mógł opętać się od paparazzi. Jako „ulubieniec” mediów teoretycznie mógłby prosić o pomoc, czy chociażby wyrozumiałość, wsparcie. Niestety było zupełnie odwrotnie, oprócz problemów związanych z sytuacją w jakiej się znalazł, nie mógł opętać się od paparazzi, którzy zatruwali mu codzienność. Sam Szymon pisał wówczas na swoim Facebooku. Niewątpliwie jego rodzina (i on sam) przeżyli wtedy niemałą tragedię. Musieli liczyć tylko na siebie i najbliższych, prawdziwych przyjaciół.

Osoby publiczne mają pewien bardzo poważny problem związany z ich karierą. Otóż jak już jesteś tą znaną i ulubioną osobą, jesteś tak naprawdę samotny. Wszyscy chcą się z tobą kolegować tylko dla twojej kariery, sławy i blasku fleszy. Liczą, że użerając się na twoim sukcesie, sami coś „osiągną” i wybiją się z szarej masy. Wierzą, że zaczną być pokazywani na ściance i w mediach za nic. Chcą rozdawać autografy i szukać swoich twarzy w tabloidach. Osoby publiczne muszą mieć niesłychanie dobry nos, by wyczuć fałszywych przyjaciół.


Pamiętam dokładnie okres w mediach, w których jawnie wyśmiewano Szymona Majewskiego, jego specyficzny humor i styl bycia. Wszyscy go krytykowali, natomiast nikt nie potrafił stanąć w jego obronie i powiedzieć o nim czegoś dobrego, tylko jak masa powtarzał, że „Majewski się skończył”.
Na szczęście Szymon Majewski przetrwał okres kryzysu i poradził sobie z tym, a teraz powstaje z popiołów i zaczyna karierę „od nowa”. Niedawno podpisał umowę o pracę z Radiem Zet.  Już możemy go słuchać niemalże codziennie w okolicach 6 i 9 rano.

Każdy z nas ma prawo do wyrażania własnej opinii, jeżeli nie przekracza ona pewnej granicy, nikogo nie uraża i nie ogranicza jego wolności. Zastanawiam się jednak ile z tych osób, które głoszą, że „Majewski się skończył” przeczytało jego biografię lub zainteresowało się jego postacią troszkę bardziej niż z portali plotkarskich, tabloidów i tego, co mówią inni. Mało kto wie, że Szymon nie urodził się w zamożnej rodzinie i niejednokrotnie bardzo musiał pomagać swojej mamie. Czasem wystarczało tylko na chleb. Po tym co osiągnął kilka lat temu, mógłby zacząć „gwiazdorzyć”. Na szczęście tak się nie stało. Szymon wrócił do korzeni, bowiem swoją karierę zaczynał właśnie w radiu.

Jako nastolatka kupiłam książkę Majewskiego. „Spowiedź świra” i przeczytałam w jeden wieczór. Do dziś podziwiałam Szymona za jego historię. Mimo, że nie zawsze było pozytywnie, on potrafił znaleźć w każdej sytuacji jej dobrą stronę i szedł przez życie z humorem i pogodą ducha. Doceniał każdą szansę jaką mu dano i do dziś wydaje się być bardzo pokorny.


Nasza rozmowa była szalenie spontaniczna, bo nie przeglądając programu koncertu, kompletnie nie spodziewałam się Szymona w Słubicach. Po wszystkich występach udaliśmy się z kuzynką i rodziną do wyjścia, licząc że trafimy na któregoś z piosenkarzy. Niestety wszyscy uciekli do hotelu i nie zamierzali poświęcić czasu swoim fanom. Udało nam się dostać w miejsce przeznaczone tylko dla mediów i gwiazd. Majewski pozował na ściance z dyrektorem Radia Zet i gigantyczną umową o pracę. Po kilku chwilach, udzielonych wywiadach dla uwaga – Pudelka, zeszli na bok i wtedy to poprosiliśmy go o wspólne zdjęcie, autografy. Kiedy rodzinka rozglądała się za innymi gwiazdami tego wieczoru, wykorzystałam sytuację i nawiązałam rozmowę. Ku mojemu zdziwieniu to Szymon przejął inicjatywę i zadał mi wiele pytań. Porozmawialiśmy chwilę o tym co robię, co studiuję. Największą część naszej rozmowy zajęła nam dyskusja na temat You Tube i „hejterów”, którzy potrafią obedrzeć ofiarę do samych kości.  Niestety Majewski sam musiał tego doświadczyć, gdy zaczynał swoją działalność w sieci. Zamiast opłakiwać koniec swojej kariery w TVN, wziął się w garść i postanowił spróbować na tzw. „własną rękę”. Początki nie były łatwe, gdyż chciał wdrożyć do Internetu styl telewizyjny. Odbiło się to bardzo negatywnym echem, gdyż nikt tak jak rasowi you tuberzy nie lubi tradycyjnej telewizji właśnie na tej stronie.


Najbardziej doceniam to, że człowiek, który tak wiele osiągnął i doświadczył w życiu, potrafił znaleźć chwilę dla zwykłej dziewczyny, która jest jedną z wielu fanów. Rozmowa trwała co najmniej 10 minut, o ile nie więcej. Wyciągnęłam z niej bardzo dużo, dużo zapamiętałam i będę wspominać to do końca życia.

Szymon Majewski osiągnął niesłychanie wiele może spokojnie patrzeć w lustro każdego poranka. Z pewnością gdy były chwile wzlotów i był Polsce jednym z tych najbardziej znanych, miał wielu „przyjaciół” jednak gdy przestało mu się układać  i zakończył swój program – wszyscy się od niego odwrócili i pozostali tylko ci prawdziwi przyjaciele i rodzina. Mnóstwo ludzi krytykowało jego działalność w sieci. To normalne, że chciał działać w branży, chciał spróbować czegoś nowego, wykorzystując swoje atuty i predyspozycje. Niestety zawiódł się na tym, bo Internet jest specyficznym „miejscem” i nie każdy do niego pasuje. Na szczęście szybko posłuchał cennych rad znanych you tuberów i teraz prężnie rozwija swój kanał.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz