wtorek, 6 maja 2014

Szybko zmień to, nim będzie za późno!


Źródło.www.chip.pl

Nie wyobrażasz sobie dnia bez internetu. Twój smartfon powiadamia cię o niemalże każdej bzdurce, na każdym portalu społecznościowym, do którego należysz. Zaśmiecasz sobie mózg kompletnymi ściekami, które nie mają najmniejszego znaczenia i sensu istnienia. Czy musi tak być? Zmień to!


Co cię obchodzi, że koleżanka z fejsbuka gra właśnie w Candy Crush Saga i jest na 45 level'u? Każda z tych informacji, bez pardonu i najmniejszych skrupułów odbiera ci kolejną minutę, którą możesz spędzić z kimś wyjątkowym, realnym, rzeczywistym. Mało kto z naszego pokolenia, nastawia budzik w innym urządzeniu, niż telefon. Nowa technologia nie opuszcza nas na krok. Znam ludzi, którzy chodzą z telefonem do toalety, ale to jeszcze nic. Zamiast ograniczać się i starać spędzić jak najwięcej czasu z bliskimi, zapraszamy coraz więcej znajomych na Facebooka. Obserwujemy na Instagramie ludzi, których znamy tylko z widzenia, a czasem są nam zupełnie obcy i pochodzą z drugiego końca świata.

Często zastanawiam się, co by było gdyby nagle, z dnia na dzień, wylączono nam internet? Wielu ludzi mogłoby mieć z tym problem, niczym narkoman na głodzie, albo alkoholik w przerwie od picia. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak często internet towarzyszy nam w życiu codziennym - jest niemalże cały czas. Z pokolenia na pokolenie jest coraz gorzej. Użytkownicy zaczynają robić zdjęcia każdej (dosłownie) czynności życiowej. Oczywiście, wszystko jest dla ludzi. Jednakże należy traktować to z dużym dystansem, przynajmniej tak próbuję...

Źródło: www.zdrowie.gazeta.pl
Łapię się na tym, że czasem bez konkretnego celu, loguję się na różnych stronach i roluję bezsensownie. To bardzo łatwa droga do uzależnienia, na szczęście między uszami mam coś małego, co podpowiada mi, że należy to kontrolować i zaprzestać bezmyślnemu rolowaniu internetów.

Piszę o tym wszystkim, bo zobaczyłam genialny filmik, właściwie viral, który rozprzestrzenił się po sieci bardzo szybko i cały czas leci dalej. W idealny sposób przedstawiono w nim wyżej opisany problem. Ludzie potrafią stanąć na środku chodnika, by odpisać na sms'a. Mijają się bez najmniejszego zwracania na siebie uwagi. W pociągach i tramwajach jest coraz ciszej, bo ludzie podróżujący w pojedynkę nie potrafią już odezwać się do nikogo, jak kiedyś. Kilka, kilkanaście lat temu, można było w ten sposób wpaść na swoją przyszłą, ukochaną osobę. Teraz można oberwać w nos, za wtrącanie się nie w swoje sprawy. Wszyscy rolują, a małe ekraniki traktują niczym bóstwa. Każda chwila, w której mógłbyś pomyśleć o życiu, przyszłości, jaką niespodziankę zrobić najbliższym, czytać książkę czy zwyczajnie podziwiać widoki, tracona jest na odświeżanie portali i rolowanie. 


Mogłabym pisać i pisać, ale nawet setki wersów na moim blogu, nie oddadzą tego tak dosadnie, jak krótki film który proponuję Wam na dzisiaj. Trwa on niecałe pięć minut, a może zmienić Wasze życie i wpłynąć na światopogląd i przyszłość. OBY! Być może to właśnie Ty, właśnie od DZIŚ zmienisz swoje nastawienie do Świata, drugiego człowieka, życia i internetu.

Miłego dnia 









5 komentarzy:

  1. Jeśli spędzam czas w internecie to na pewno najmniej czasu przeznaczam na facebook'a, do kontaktowania się ze znajomymi używam równie sporadycznie, tylko z osobami, które znam dość słabo i nie są dla mnie ważne. Do bliskich wolę chociażby zadzwonić.

    Internet nie jest zły, to ludzie używają go w zły sposób, jeśli korzystamy z niego z głową to tak na prawdę nic nam nie grozi. Trzeba jedynie znać granicę, nie przekraczać jej, znać umiar. Takie jest moje zdanie.

    Czasy się zmieniły i nie naprawimy ich. Każdy żyje jak mu się podoba. Jeśli ktoś lubi odpisywać na sms'a stojąc na środku chodnika jego sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moich wcześniejszych postach też pisałam o internecie i mamy podobne zdanie. Moje przemyślenia w tym poście były związane z filmem, który poleciłam - "Look up". Jasne, każdy może lubić wszystko, niezależnie od tego, czy mi się podoba, czy nie. Mówiłam o tym w innym sensie, że niektórzy przekroczyli już tą granicę o której piszesz. Wiele osób nie radzi sobie z tym, jak alkoholik z alkoholem. Im młodszy użytkownik, tym bardziej podatny i mniej świadomy.

      Usuń
  2. Ja z kolei od momentu uruchomienia pierwszego BBSu ( Biuletyn Board System - w tzw. fidonecie - poprzednik internetu w dzisiejszym rozumieniu tego słowa) jestem coraz bardziej pochłonięty. I nie uważam, żebym tracił czas. Technologie umożliwiają mi robienie kilku rzeczy jednocześnie. Dają dostęp do mnóstwa wiedzy. Chyba moja forma uzależnienia ma już etap nieuleczalny... Przy czym wcale nie odcinam się od czytania "analogowych" papierowych książek i gazet, kontaktów interpersonalnych, uprawania biegania długodystansowego, czy wychowywania trójki dzieci. I jeszcze starcza czasu na wolontariaty. Właśnie dzięki internetowi i technologiom, które umożliwiły zagospodarowanie "jałowych" minut - stania w korkach etc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o pozytywnych aspektach internetu i racjonalnym wykorzystywaniu jego możliwości. Bardziej skupiłam się na tym, że ludzie potrafią całymi dniami bezmyślnie rollować ściany na swoich portalach, co do niczego nie prowadzi. Patrząc na młode pokolenia, ich zachowania zmieniły się diametralnie w stosunku do poprzednich. To nieuniknione i naturalne, jednak zależy mi, by nikt nie zapominał o swoich najbliższych i kontaktach ze znajomymi. Nie każdy człowiek potrafi tak samo racjonalnie i użytecznie wykorzystać internet jak Ty. Raczej marnują w nim czas. Na jeden z przedmiotów na moich studiach przygotowałam przemowę na temat internetu i bardzo go chwaliłam. Uważam, że jest niesamowitym narzędziem i nam niesamowicie pomaga. Niestety większość z nas wykorzystuje go w niewłaściwy sposób i finalnie sobie szkodzi, a nie pomaga...

      Usuń
  3. Poprzedni wpis mi "zjadło". Od 1992 r. od kiedy założyłem konto na fidonecie ( taka mocno "pierwotna" wersja internetu) ,a więc od 22 lat jestem uzależniony od technologii. Dostęp do źródeł, książek, social media, umożliwiający bycie on-line smartfon - to jest to :). Myślę, że to głęboka forma uzależnienia, która przeszła w mutację ( jestem zoologiem z wykształcenia :) ) . Technologie dają niespotykane możliwości zarządzania czasem, przyśpieszają pracę i umożliwiają kilka działań równocześnie. Jednocześnie wcale nie rezygnuję, a nawet mam więcej czasu na książki i gazety w wersji papierowej ( aczkolwiek czytam także w pdfach - dostęp od ręki do mnóstwa tytułów - czy płatnych to bez znaczenia, byle płatność była prosta) , relacje interpersonalne, trójkę dzieci i kilka wolontariatów. Do tego biegi długodystansowe i codzienne treningi. To wszystko dzięki technologiom, które pozwalają lepiej wykorzystać czas. W moim wieku ( 46l) ma się go już niewiele, a do zrobienia sporo

    OdpowiedzUsuń