poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Świąteczne porządki na Facebooku.


Mamy ich w swoich znajomych. Są ich setki, bywają i tysiące. Na żywo nie potrafią powiedzieć „cześć”. Czy każdy z nich jest, bo chce bezkarnie podglądać innych? Na czym polega fenomen fejsbukowych kolegów? Czy jest to ludzka ciekawość? Może chęć zobaczenia jak żyje sąsiad? Ilu znajomych z Twojej fejsbukowej listy widziałeś więcej niż trzy razy na żywo? Czy to Twoi prawdziwi znajomi z realnego świata?


 Z pewnością nie tylko mi zdarzyło się przyjąć zaproszenie osoby, którą poznałam poprzedniego dnia, a prawdopodobnie już nigdy nie spotkam. Czasem są to pozytywne znajomości, które wnoszą coś do naszego życia. Mile je wspominamy, odzywamy się sporadycznie, by usłyszeć „co tam”. Jednak wśród naszych znajomych z fejsbuka znajdują się też imiona i nazwiska, które z biegiem czasu, nic nam nie mówią i ich nie kojarzymy. Roluję czasem listę i zastanawiam się, kim jest ta osoba i dlaczego znajduje się wśród moich kolegów. Przecież ma dostęp do moich zdjęć, opisów i komentarzy, które są nieosiągalne dla obcych, dla nieznajomych. To jakby uchylanie rąbka tajemnicy swojego życia. Sprzedawanie swoich spraw, niczym na łamach Pudelka. Facebook jest niczym Plotek albo Kozaczek. Kiedy ci się nudzi, sprawdzasz co na „fejsbuniu”…

Przez ten portal społecznościowy wiele osób wyleciało z pracy, bo chłopak powiedział szefowi, że chce chorobowe, a dziewczyna oznaczyła go na zdjęciu z wypadu nad morze. Jeszcze niejeden raz spotkamy się z podobnymi ekscesami. Osobiście stosuję dość skuteczną politykę. Zanim ktoś mnie gdzieś oznaczy, wstawi zdjęcie, cokolwiek - wtedy osobiście muszę to zaakceptować.

Fejsbuk jest naszym drugim CV. Każda szanująca się firma, większa korporacja zwróci uwagę na wizerunek w sieci nowego, potencjalnego pracownika, na portalach społecznościowych. Dlatego wyzwanie piwne było dla mnie kompletną porażką i głupotą. Obecnie panuje jakaś zabawa w wstawianie zdjęć z dzieciństwa. Ok, to jest jeszcze do przejścia. Jeśli nie masz problemu z dzieleniem się swoimi zdjęciami przed setkami osób. Gorzej z osobami, których nawet nie masz w znajomych, a wchodząc na ich profil możesz dokładnie sprecyzować kim jest i co robi. Czy masz w telefonie numery kontaktowe do wszystkich znajomych z fejsbuka? Wiesz gdzie mieszkają? Wiesz kim dokładnie są? To bardzo niebezpieczne wbrew pozorom.
Źródło: www.zyciowe.net
A najbardziej wkurzają (żeby ładniej tego nie nazwać) mnie osoby, które zapraszają mnie do gry „Candy Crush Saga”. Zaproś mnie na kawę, albo na spacer, żeby pogadać jak człowiek, a nie do gry na fejsbuku. Mam 22 lata i mam dużo więcej zajęć, które z pewnością są ciekawsze i bardziej pożyteczne niż granie w jakieś kolorowe cukierki. Ja rozumiem, że masz prawo się nudzić i od czasu do czasu chcieć zrelaksować w jakieś bezsensownej grze, ale czy trzeba to zaraz ogłaszać całej społeczności? 

Nie znam chyba nikogo, kto przyjąłby, z dużym zaangażowaniem i uśmiechem na twarzy, zaproszenie do tego typu gier. Wszystkich to denerwuje i nikt tego nie lubi, mimo wszystko, zaproszenia zjawiają się niemalże każdego dnia. Szkoda tylko, że te same osoby nie potrafią tak często odezwać się i spytać „co tam”, tylko bez kresu rolują internety i grają, w nic nie wnoszące do ich życia gierki…


3 komentarze:

  1. Zmotywowało mnie to do zrobienia porządku na swoim profilu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmotywowało mnie to do zrobienia porządku na swoim profilu!

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znoszę zaproszeń do gier :) o dziwnych wyzwaniach nie wspomnę...
    muszę znaleźć czas na porządki w internetach ;)

    OdpowiedzUsuń