poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Dlaczego nie wyglądam jak modelka Victoria Secret?


Źródło: www.demotywatory.pl

Znalazłam niedawno w sieci grafikę, która poinformowała mnie, że między literami R i U na klawiaturze, jest "najpiękniejszy człowiek na świecie". Szybko uciekłam wzrokiem z monitora na klawisze, by sprawdzić, co tam się kryje. Gdy zobaczyłam literki układające się w słowo "TY", uśmiechnęłam się, bo urzekają i wzruszają mnie takie rzeczy.

Tylu ludzi na świecie jest zakompleksionych. Wielu z nich nie potrafi spojrzeć w lustro z uśmiechem. Młode dziewczyny patrzą na siebie z ogromną krytyką i brakiem dystansu, bo spod bluzeczek wylewa im się malutka oponka, która wcale nie jest taka brzydka. Wszystko jest winą mediów i nagonki na bycie „fit”. Osoby promujące zdrowy wygląd, wpajają nam podświadomie fakt, że osoba otyła czy nieidealna, nie może być szczęśliwa. Oczywiście, że łatwiej i fajniej jest być pięknym, zdrowym, zgrabnym i idealnym, ale czy każdy z nas taki musi być? Jakby wszyscy tacy byli, nie docenialibyśmy i nie wiedzielibyśmy, czym jest piękno. 

Oczywiście, że połowa kobiet wolałaby urodzić się z miseczką C albo D i brzuszkiem płaskim niczym u Chodakowskiej, jednak czy do tego dążymy przez całe nasze życie? Dla mnie ważniejsze jest to, co mam w głowie i czy ja i moi najbliżsi jesteśmy zdrowi. Nigdy nie miałam wymiarów modelki, mimo tego chciałabym, bo czemu nie? Z biegiem czasu, gdy mam coraz więcej lat, uświadamiam sobie, że nie jest dla mnie najważniejsze czy mam 50, 58, czy 59 kilogramów. Sztuką jest odnalezienie szczęścia i złotego środka, który pozwoli mi i najeść się, i dobrze wyglądać. Restrykcyjne diety wyniszczają nasz organizm. Trzeba znaleźć rozsądną dietę, która zaspokoi podstawowe potrzeby naszego organizmu i nie pozwoli nam przytyć. Kompromisy wbrew pozorom są najtrudniejsze.



Jeden pączek to nie koniec świata

Nie staram się jeść zdrowo, bo to teraz modne. Nie staram się, bo robią to koleżanki. Robię to dla siebie. To moje ciało, moje zdrowie, moje samopoczucie. Mimo wyrzeczeń, miewam słabe dni, jak każdy człowiek. Studencki styl życia nie sprzyja regularnym posiłkom. Wiem, wiem...to wykonalne, ale niebanalne.
Grunt to dążyć w życiu do szczęścia, samorealizacji, spełnienia, satysfakcji z wykonywanych rzeczy. Ważne, by mieć do kogo się uśmiechnąć i przytulić. Móc spojrzeć w oczy osobie, która mnie kocha.

Myślę, że w dużej mierze winą kompleksów nastolatek są panny z teledysków, które wdzięczą się za paręset złotych tym, co podobno mają najlepszego. Z reguły tym "najlepszym" jest to, co niedawno sobie zrobiły, czyli usta i biust. Jeżeli nie mają nic fajniejszego, to im bardzo współczuję. Jak ma się czuć zdrowa, normalna dziewczyna w porównaniu do takich gwiazdeczek, które nie mają nic wspólnego z naturalnością? Oczywiście, że czuje się zakompleksiona, bo koledzy z klasy napalają na sztuczne Barbie, a gardzą tym, co prawdziwe.

Za dwadzieścia lat będziemy postaciami, które nie będą przypominać człowieka. Oglądając co drugie zdjęcie zrobione podczas dyskotek w klubach, dziewczyny w moim wieku mają botoks prawie wszędzie. Te dopiero muszą mieć kompleksy, niestety faceci tego nie widzą, szkoda mi ich...


Jestem w stanie zrozumieć kobiety z prawdziwymi problemami, kiedy ich ciało zostało "zniszczone" przez pewne choroby. Gdy mają spore rozstępy i nie czują sie komfortowo, wtedy wizyta u chirurga plastycznego jest wytłumaczalna. Mamy jedno życie, mamy prawo na jakiś kompromis między np. ciążą, a rozstępami, a nami samymi. Nie rozumiem jednak dziewczyn w moim wieku, których usta wyglądają, jak u glonojada, który przyssał się do brudnego akwarium. Chcą być sexy i wyglądać jak panie z teledysków...Niektóre przesadzają i później straszą, wyglądając co najmniej komicznie.

Dorastające dziewczyny z Wenezueli dostają od swoich rodziców, jako prezent urodzinowy, operację plastyczną np. powiększenie biustu. Uważam, że to przesada i prowadzi Świat w złym kierunku. Przykłady pokazywane w polskich programach typu „Operacje plastyczne”  są wytłumaczalne, bo większość kobiet, które tam się pojawiają, mają poważne problemy, które utrudniają im komfortowe życie. Nie mam nic przeciwko takim zabiegom, jednak jeśli wszczepia się młodym dziewczynom do mózgu przekonanie, że muszą jak najszybciej napompować sobie usta i wypchać piersi, prowadzi to do kresu człowieka. Setki tysięcy ludzi na Świecie miewa poważniejsze problemy niż wygląd zewnętrzny. Każdego dnia walczą o swoje zdrowie, pożywienie i dach nad głową. To są prawdziwe problemy, a nie to, czy rodzice przeleją ci pięćset złotych na nową porcję botoksu w ustach i czy w klubie będziesz wyglądać sexy.

Oczywiście, że warto dbać o swoje zdrowie i ciało. Pamiętaj, by ruszać się i korzystać z pięknej pogody. Weź przyjaciółkę na wyprawę rowerową, albo pobiegaj z muzyką w uszach. Jeśli nie lubisz tego robić, znajdź sport, który cię satysfakcjonuje. Jedz to, co lubisz, ale z umiarem. Staraj się odżywiać zdrowo. Każdy z nas może pozwolić sobie na dzień z czekoladą czy żelkami. Nie dołuj się, że nie wyglądasz jak modelka Victoria Secret. Uwierz, że gdyby nad tobą pracował sztab profesjonalistów, wyglądałabyś bardzo podobnie, a może i lepiej. W większości przypadków jest to zasługa makijażu, kostiumu, świateł i Photoshopa, dlatego nie smuć się, też jesteś piękna. Najważniejsze jest to, co czujesz i czy jesteś szczęśliwa i zdrowa.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz