środa, 9 kwietnia 2014

7 typów ludzi w pociągach


Nie wiem jak często podróżujesz pociągiem. Jeśli w rodzinnej miejscowości masz szkołę, uczelnię, czy pracę do której chodzisz każdego dnia, pewnie rzadko masz okazję. Ja mam ten wyjątkowy zaszczyt, bo podróżuję niemalże codziennie. Niedługo będą to już trzy lata (aż się wzruszyłam). W tym czasie miałam okazję zaobserwować wiele sytuacji, usłyszeć kilka ciekawych i nieciekawych rozmów oraz przyglądać się różnym ludziom. Codzienne spędzanie dwóch, czasem trzech godzin w podróży, doprowadziło do pewnych wypaczeń i klasyfikacji ludzi, na konkretne typy. Oczywiście w formie żartu i czystej zabawy. 

Drodzy podróżujący, nie bierzcie tego do siebie, please...

STUDENT

Najczęściej zaspany. Niejednokrotnie uratowany i budzony przez swoich znajomych przed stacją docelową. - Czy ty przypadkiem tu nie wysiadasz? – Szybko zrywa się na równe nogi i ucieka do wyjścia, dziękując wybawcy w szoku. Znam mnóstwo osób, które miały tą przyjemność. No cóż, nocna nauka daje się we znaki. Studentów można podzielić na kilka podgrup. Są tacy, którzy bardzo dużo czytają i każdego kolejnego tygodnia widzisz tą samą osobę z nową książką. Są też śpiochy, które potrafią zasnąć nawet w pozycji stojącej. Słyszałam o takich, którzy na wykładach potrafią zdrzemnąć się z otwartymi oczami, ale to już inna bajka, wyższa szkoła jazdy. Samotnie podróżujący student to oaza spokoju. Szuka miejsca wypoczynku, by choć na chwilę zmrużyć oczy, czasem pouczy się do egzaminu czy posłucha muzyki. Jednak w towarzystwie zdarza mu się przypominać „gimbusa”, który należy do kolejnego typu ludzi.

GIMBUS 

Nie mam nic do gimnazjalistów. Przecież „gimbus” to nie wiek, tylko stan umysłu. Dopada nawet studentów, a czasem starszych, na szczęście sporadycznie. Otóż banda gimbusów to zbitka kilku osób, które mają kompletnie "gdzieś" fakt, że oprócz nich podróżuje ktoś inny. Zajmują pół przedziału i zachowują się jakby jechali na wycieczkę szkolną do zoo i McDonald'a. Hałasują, wydają bliżej nieokreślone dźwięki, które jeśli nie masz słuchawek, (albo jakimś cudem zatyczek do uszu) jesteś na straconej pozycji. Nieważne, że wstałeś dzisiaj o piątej rano, a w domu będziesz wieczorem. Oni bawią się na całego. Nawet jak uda ci się usiąść nieco dalej od punktu zagrożenia, nie licz na chwilę spokoju…Chce ci się spać? Zapomnij. Już oni o to zadbają. To forma przysługi. Przynajmniej nikt cię nie okradnie i nie przejedziesz swojego przystanku. A jak już wiecie, zdarzało się najlepszym…



ZNAWCY ŻYCIA

Są to przypadkowi podróżnicy, niekoniecznie regularnie podróżujący. Objawiają się w grupkach, przynajmniej dwuosobowych. Ich specyfika polega na pochłonięciu i chęci podzielenia się ze światem wiedzy o życiu. Ich doświadczenia, przeżycia i poradniki wysłuchuje pół wagonu. Nie szkodzi, że to cię nie obchodzi. Jesteś facetem i nie wiesz gdzie i jak należy włożyć tampon żeby nie bolało? Mam dobrą wiadomość: W pociągu się dowiesz! Niestety nie przesadzam...Nie szkodzi, że wyjąłeś właśnie pięknie zapakowaną kanapkę od mamy z sałatą, pomidorem i szynką. "Znawcy życia" podjęli w tym momencie dyskusję na temat specyfików i metod leczenia rozwolnienia. W miejscu jak pociąg musisz wziąć pod uwagę, że zawsze, ale to zawsze (!), spośród tłumu znajdzie się „znawca życia”, a jego cenna rada będzie słyszana właśnie w twoim przedziale. Nie ukrywam, że czasem (niestety rzadko) zdarzy się, że któraś z tych rad jest  faktycznie cenna. Wtedy przynajmniej czujesz, że nie byłeś tam przypadkowo i, że się rozwijasz. Spodziewałeś się, że nauczysz się czegoś w pociągu? Życie to jednak zaskakuje...Nie mówię o dystansie do PKP, to już stara szkoła sztuki dojeżdżania. To zostało opanowane przez najlepszych. Jeśli nie zdasz tego najtrudniejszego egzaminu, lepiej szybko przerzuć się na autobus albo idź na stopa.


STARSZA PANI Z ZAKUPAMI

To jedna z najsympatyczniejszych ludzi w pociągach. Nie szkodzi, że czasem musisz ustąpić jej miejsce. Liczę, że kiedyś też ktoś mi ustąpi miejsce w pociągu…W sumie to nie…liczę, że kiedyś nie będę musiała jeździć pociągami. No chyba, że będą to „Elfy” czy „Pendolino”. Starsza pani z zakupami to bardzo elegancka i delikatna kobieta, która raz na jakiś czas, uda się do większego miasta, na zakupy. Jest bardzo uprzejma i nienarzucająca się. Prawie niezauważalna. Czasem spyta sympatycznie o godzinę czy nazwę przystanku. Czasem zagaduje nieśmiało, to o pogodzie, o tym co było w telewizji…Jednak wszystko przybiera bardzo sympatyczną formę. Nawet najbardziej zmęczony podróżnik woli trafić na nią niż grupę gimbów.



RODZINKA Z PRZESIADKAMI

Klasyczny rodzinny model to mama i małe dziecko w wózku plus jedna walizka. Raz na jakiś czas zdarzy się też tatuś i drugie dziecko. Najczęściej są to osoby zakłopotane, które sieją zamieszanie w wagonie. Wbiegają na ostatnią chwilę, proszą o pomoc, pytają gdzie co jest i panikują. W sumie to się im nie dziwię, bo nasze szanowne PKP nieraz nawalało. Sama niedawno (nie wiem jakim cudem) usiadłam do złego pociągu i pojechałam w złym kierunku, wracając do domu finalnie dwie godziny później niż planowałam. Ale co tam…zdarza się najbardziej doświadczonym! Mamuśki w podróży mają przekichane. Zdarzy się, że wypuszczą malucha z wózka, by pochodził po wagonie, by rozprostował kości. Ten ucieka jej między przedziałami, chcąc się bawić. Jeśli ma szczęście to trafi na sympatycznych ludzi, którzy będą się uśmiechać i pomagać mu, razem się z nim bawić. Jednak pociąg to skupisko przeróżnych ludzi i najczęściej ktoś pokusi się o jakiś niestosowny komentarz, który zepsuje całą zabawę, nie tylko dziecku ale i wszystkim pozostałym uczestnikom przedstawienia.

PRACUJĄCY W DUŻYM MIEŚCIE

Wbrew pozorom bardzo dużo osób, dojeżdżających pociągami, to pracujący poza rodzinnym miastem. To bardzo zadbane osoby, ubrane służbowo i nienagannie. Ich czas podróży jest dokładnie zaplanowany i  odgórnie określony. Sporadycznie utną sobie krótką drzemkę, jednak najczęściej starają się spożytkować każdą minutę. Czytają różne ustawy, pisma, publikacje. Wypełniają różne rubryczki, druczki, dokumenty, krzyżówki. Wykonują kilka ważnych, tajemniczych telefonów o wadze niemalże państwowej. W sumie to ich rozumiem…Osoby dojeżdżające kilka lat, przyzwyczaiły się do tej rutyny i starają się nie tracić czasu w pociągu. Na przestrzeni roku, czy kilku lat, liczby spędzonych godzin w pociągu zaczynają przytłaczać, jeśli nic nie robisz w tym czasie...


JA I MOJA TORBA

Osoby nader troszczące się o swój bagaż. Jak można traktować torbę bez szacunku... Moja „ukochana” siada obok mnie, w najgorszym wypadku na kolanach. Nigdy nie pomyślałam nawet przez chwilę, by zostawić ją samą na tych niewygodnych półkach do góry. Moja torba jest wyjątkowa i zasługuje na wygodne miejsce. Płacę, żądam. Lubię popatrzeć na nią, jak siedzi naprzeciwko mnie. Mam blisko do wszystkich kieszonek i zakamarków. Nikt mi nic z niej nie ukradnie, a wiadomo jak Polacy, więc musze mieć ją na oku. Nie szkodzi, że korytarz jest zapełniony osobami, które nie mają gdzie usiąść, ja i moja torba byłyśmy pierwsze. A kto pierwszy, ten lepszy…

Są jeszcze ludzie, którzy nie należą do żadnej z grup, bo są hipsterami i indywidualistami. Zawsze mają przy sobie kawę z Starbucks i rogalika z Le crobag. Słuchają muzyki na Apple i siedzą w conversach. Są to sporadycznie podróżujący. Robią to z konieczności, a ich taxi czeka pod PKP. 




P.S. A Ty jakich ludzi znasz z pociągów? Pasują do moich typów? A może stanowią zupełnie inną grupę? 

5 komentarzy:

  1. haha super wpis i spostrzeżenia ;)
    najbardziej podoba mi się "ja i moja torba" ;)
    kiedyś przez 3 lata dojeżdżałam do szkoły pociągiem. właściwie to nie zwracałam szczególnej uwagi na ludzi :) albo po prostu nie pamiętam. cieszyłam się z tego, że pociąg przyjechał :D i jeśli się nie spóźnił to był mały cud ;)
    bardzo przeszkadzało mi kiedy inne osoby włączały muzykę z telefonu... może myśleli, że umilają czas też innym pasażerom ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, nieraz cieszyliśmy się ze znajomymi na peronie, kiedy pociąg przyjechał. Najgorzej jest zimą. Masz egzamin, stresujesz się czy wszystko umiesz, a PKP dodatkowo denerwuje cię, bo pociąg nie przyjeźdza...Skoro dojeżdżałaś 3 lata, musisz mnie doskonale rozumieć ;-) Obecnie mam podobny staż!

      Usuń
  2. super wpis i spostrzeżenia
    zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja bardzo rzadko jeżdżę pociągiem. Bardzo często autobusem. Ogólnie to nie lubię tych środków transportu, wolę auto, a gdy jest ciepło rower. Nie lubię ponieważ bardzo często spotykam ludzi nie dbających o swoją higienę, co mnie po prostu odrzuca. Już raz nawet u siebie na blogu pisałam o ludzich którzy no cóż się nie myją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo tych codziennych uprzedzeń, myślę że będę z dobrze wspominać te codziennie, trudne poranki. Wszsytko, co spotyka nas w życiu, nie jest bez przyczyny i nawet z takich najmniej istotnych rzeczy można wyciągnąć ciekawe wnioski. Mimo, że też często się brzydzę to nie będę tego najgorzej wspominać ;-)

      Usuń