sobota, 15 marca 2014

Wszystko dla publiki?

  

   Jak to jest? Kiedyś tajemniczość związku, do którego się należało, stanowiła o jego wyjątkowości. Sekrety kochanków, którzy sami wiedzieli o ich pierwszym pocałunku, czy rodzinnych tajemnicach, należały tylko do nich. Teraz, w XXI wieku, coraz więcej par decyduje się na dokumentowanie swoich wspólnych wyborów i decyzji na Facebooku, czy innych portalach społecznościowych. Jest i ślub, oprócz tego zdjęcia, które przedstawiają cały cykl rozwoju dziecka w brzuchu matki, poród, później pierwszy ząbek, pierwszy uśmiech, czy filmiki z pierwszym  wypowiedzianym słowem "mama" czy "tata".  
   Wszystko jest kwestią dobrego smaku. Nie mam nic przeciwko zdjęciom zakochanych par, które dzielą ze sobą szczęście. Dobrze patrzy się na czyjąś radość, uśmiech i pozytywne nastawienie do życia. Jednak w Internecie jest mnóstwo fotek, które ocierają się o granicę dobrego smaku, bądź bardzo za nią wychodzą. Nie widzę nic romantycznego, czy "głębokiego" w tych, gdzie nastoletnie pary, dzielą się swoją "prawdziwą miłością". Ich zbliżenia, intymne chwile, a także najdrobniejsze gesty, muszą być podzielone na forum z kolegami i koleżankami. Chwile, które powinny być na wyłączność, tylko dla zakochanych są dzielone dla szerszej publiki. 


Źródło: likely.pl
   Piszę o tym, bo czasami zastanawiam się czy tylko ja jestem nader wrażliwa na takie ujęcia? Podobno nic, co raz wpadło do cyberprzestrzeni, już z niej nie wypadnie. Później taka 16-stka, jako dorosła już kobieta, będzie się stresować i przejmować, czy jej mąż nie wpadnie przypadkiem na zdjęcia sprzed kilku lat w objęciach innego "kolegi". 
   Wyobraż sobie, że Twój facet klęczy przed Tobą i już za chwilę ma poprosić Cię o rękę, a Ty łapiesz za telefon, odpalasz Instagram i szybko robisz mu zdjęcie, mówiąc podekscytowana "sekundę kochanie, poczekaj". Dodajesz szybko hashtagi pod nowo dodaną fotką #lovemyboyfriend #sohappy #ring #bestdayofmylife, a później wracasz do chwili, którą przerwałaś...Po wszystkim, kiedy powiedziałaś już "TAK" dodajesz zdjęcie pierścionka i czekasz na "lajki" i gratulacje od znajomych. Jeśli nie ma ich zbyt wiele, coś jest na rzeczy. Brzmi zabawnie, niczym z dobrej komedii, ale patrząc na czasy w jakich żyjemy, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby okazało się, że nie takie historie już się zdarzały...;-)
  

   Wszystko zależy od poglądów, jakie mamy i co sobą reprezentujemy. Od kilku dni w sieci krąży znakomity viral, który ma już miliony odsłon nietylko w Polsce. Z artystycznego punktu widzenia, jest to znakomity kilkuminutyowy filmik ukazujący emocje osób, które nie znając się wcześniej, zdecydowały się na wspólny pocałunek. Jak się okazuje jest to reklama marki WREN. Wystarczyło zaprosić kilku nieznajomych, dodać nastrojową muzykę i czarno-białe zdjęcia, by dotrzeć do prawie każdego użytkownika internetu. Ludzie udostępniają to do dzisiaj na swoich profilach, polecają znajomych i namiętnie klikają REPLAY. W spocie nie możemy znaleźć informacji, kim są osoby występujące. Jak się okazało nie są to zupełnie przypadkowe osoby, bo występują tam modelki jak Ingrid Schram, czy Langley Fox. Oprócz tego kilku muzyków: Justin Kennedy, Damian Kulash, czy Z Berg, a także piosenkarki jak Soko, czy Nicole Simone. Nie zabrakło też aktorów jak Karim Saleh, Jill Larson, czy Marianna Palka i innych. 


   Kiedy aktor ma do odegrania scenę intymną, czasem łóżkową, podziwiam go za odwagę i śmiałość. Z pewnością nie chciałabym stanąć przed takim zadaniem, to nie dla mnie. Jednakże kiedy dowiaduję się z filmu, że poproszono zupełnie przypadkowe osoby o pocałunek, jest to dla mnie niesmaczne. Jak zatytułował swój post StayFly.pl  "Romantyczne szmaty"...coś w tym jest, nieprawdaż?
   Jeśli jesteśmy w klubie ze znajomymi i widzimy dziewczynę obściskującą się z obcym chłopakiem, jak się namiętnie całują, wydaje się łatwą, prostą dziewczyną, która nie jest trudną zdobyczą, natomiast jeżeli poprosimy tą samą parę o wystąpienie w podobnym spocie reklamowym, dodamy do tego romantyczną muzykę i piękną oprawę, wówczas możemy tą samą dziewczynę nazwać romantyczką? To wszystko jest jakieś chore. Ludzie powoli zatracają się w tym, co widzą i mówią.


   Nie potrafię wytłumaczyć tego, co do końca czuję po obejrzeniu tego spotu, a widziałam go kilka razy. Z jednej strony piękne ujęcia, które są pewnego rodzaju sztuką, czy paletą emocji. Ujęcia są wzruszające i pociągające. Po większości uczestników widać stres, przejęcie, zdenerwowanie, podekscytowanie, podniecenie, radość, zaangażowanie itp. Z drugiej strony odrzuca mnie fakt, że potrafili pocałować się z przypadkową osobą nic o niej nie wiedząc i nic do niej nie czując, tak dla zabawy. Nie mając pojęcia kim jest druga osoba, skąd pochodzi i czy myła dziś rano zęby...Wolę już bardziej subtelną i przede wszystkim prawdziwą wersję, jaką opublikował między innymi mediafun.pl  o prawdziwym pierwszym pocałunku dwóch słodkich dzieci. Ten filmik krąży po sieci już od dłuższego czasu i jest bardzo słodki ;-) 




A jakie jest Wasze zdanie na temat nowego virala, czy reklamy? Czy odważylibyście się wziąć udział w podobnej kampanii? 


2 komentarze:

  1. Dla mnie bardzo zaskakujące było to, że większości tych 'par' pocałunki były baaaardzo namiętne wręcz niektóre dzikie... Nie wiem, czy tak się całuje nowo napotkane osoby. Szczerze chyba bym nie potrafiła tak. Ale montaż filmiku jak najbardziej ok, pełna profeska. O obsadzie nie wiedziałam, to dużo mówi w sumie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jakbyś weszła do jakiegoś klubu, czy dyskoteki chociażby w Polsce to uwierzyłabyś, że dwóch obcych ludzi potrafi się dziko całować...Tyle, że to nie jest piękne i artystyczne jak tutaj, tylko zwyczajnie obleśne. Też bym tak nie potrafiła...

      Usuń