środa, 5 marca 2014

Wirtualne alter ego i pokolenie hashtagów.




   Każdy korzystający z portali społecznościowych posiada swoje wirtualne alter ego. Rejestrując się na "Naszej Klasie", czy "Facebooku" ma szanse na stworzenie, czy wyprodukowanie niekoniecznie prawdziwego siebie, ale takiego, jakim chciałby się widzieć i jakby mieliby postrzegać go inni. 
  Bananowa młodzież uwielbia wręcz chwalić się swoimi nowymi zakupami, niedzielnymi obiadkami, sugerując że jada takie każdego dnia. Ludzie sławią się życiowymi dorobkami, pokazując swoje domy, samochody, garderoby i rodzinę, pod warunkiem że nie ma zeza, czy krzywych zębów. Nie chciałam być nieuprzejma, wydaje mi się że tak po prostu jest. Smutne? No smutne, smutne...
   Z pewnością niejednokrotnie jest tak, że życie realne ma się nijak do tego w cyberprzestrzeni. Polacy i "Nasza Klasa" słyną z wakacji pod palmą, w Egipcie czy Tunezji. Dlaczego mamy być gorsi, niż nasi znajomi? Pewnie większość sugeruje się takimi przemyśleniami i czym prędzej udostępnia kolejne zdjęcia z wakacji. Niech sąsiadka widzi, że mi też się powodzi, a co...
  Z ciekawości i chęci bycia na bieżąco, zarejestrowałam się na Instagramie. Była to decyzja spontaniczna, co za różnica czy jestem na Facebooku, czy gdzieś indziej. Staram się być na bieżąco z postami obserwowanych. Dodatkowo jest to mój oficjalny insta jako "w głowie Joanny", a nie stricte prywatny. Niestety zdecydowana większość jest zbędna, nic nie wnosi. Ale chyba właśnie na tym ma to polegać. Chodzi o estetykę, "share'owanie" się ze znajomymi swoim punktem widzenia, zakupami, garderobą, czymkolwiek i hashtagami! Zdarzają się też i perełki, które inspirują mnie do obejrzenia konkretnego filmu, czy przeczytania polecanej książki. Sama korzystam z niego z dużym dystansem i ostrożnością. Bardzo lubię i praktykuję polecanie moich własnych inspiracji, najczęściej są to książki czy filmy. Czasem informuję o nowym poście na blogu.
 Niedługo łatwiej będzie młodzieży dzielić się, czy chwalić swoimi drugimi "połówkami" i problemami na portalach społecznościowych, niż z przyjaciółką, czy rodzicem. Zastanawiam się jak to będzie wyglądać za 10-20 lat? Równie dobrze można pochwalić się wizytą u dentysty, czy nawet w toalecie. #dentist #toilet
 Młodzież zakłada Aska, po to by odpowiadać swoim rówieśnikom, niczym gwiazdy złapane gdzieś na chodniku, albo czerwonym dywanie (#dreaming) przez dziennikarzy. Niestety przeważają na ich stronach złośliwe, anonimowe pytania, które mogą ich bardzo zranić. 


 Zupełnie inaczej wyglądają i funkcjonują podobne strony wśród blogerów, czy vlogerów i innych społecznościach wirtualnych. Wówczas czytelnicy, czy widzowie mogą zadać konkretne pytania, które związane są z działalnością prowadzącego. Hejtu i anonimowych zgredków jak w Harrym Potterze, nigdy nie zabraknie, dlatego na ich stronach również pojawiają się zbędne komentarze, czy pytania. 
 Czymś innym jest konstruktywna krytyka, która pomogłaby prowadzącemu, piszącemu na doskonalenie swoich umiejętności i rozwijanie siebie. Sama liczę na taką, lepsze to niż nic. Cieszę się z każdego komentarza, czy meila który oceniałby moją działalność. Daje to duże możliwości rozwojowe. Można poprawić wiele rzeczy, czy też utwierdzić się w swoich przekonaniach. 


 Jeszcze niejednokrotnie będę nawiązywać do zagadnień związanych ze społecznościami w internecie, czy podobnymi tematami. Tym razem niech temat zawiśnie w powietrzu, byście sami mogli dokończyć te przemyślenia i zastanowić się jak będzie wyglądało pokolenie internetowych maniaków. Wydawać by się mogło, że to nasze pokolenie nadużywa wolności w cyberprzestrzeni, lecz obawiam się że najgorsze dopiero przed nami...a jak Wy myślicie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz