sobota, 29 marca 2014

Polecenia muzyczne #5


"Polecenia muzyczne" to jedna z moich ulubionych form aktywności na blogu, w czasie gdy jestem bardzo zajęta. Moje proponowanie zajmuje mi dosłownie kilka minut. Do wybranego utworu dopisuję krótką notkę, w której zawieram myśli z nim związane. 

Kolejne polecenia przed Wami, lecimy:



Wcześniej nie doceniałam tego gatunku, z powodu mnogości wulgaryzmów, które mnie odrzucały. Paluch to zupełnie inna liga, inna klasa. Byłam na jego koncercie z moim chłopakiem i od tego czasu nie mogę się oderwać. Każde słowo jest  trafne i PRAWDZIWE! Oprócz tego przyjemne bity, które wchodzą w ucho. Kocham ten kawałek, ten tekst i ten bit-pianino. Kiedyś znów wybierzemy się na jego koncert.


Bob Marley. Muzyka reggae. Piękna, czysta i pozytywna. Jeden z najlepszych gatunków słuchanych na żywo podczas koncertów. Rytmiczne bębenki, gitary, akordy klawiszowe...bajka. Każdy tekst niebywale pozytywny i prawdziwy. W Polsce wszyscy czepiają się Kamila Bednarka, a moim zdaniem zrobił coś pięknego, wprowadzając na polskie "salony" tak pozytywną i znaną za granicą muzykę. Z pewnością Bob odgrywa dla niego ważną rolę, kiedyś o tym wspominał. Bob to ikona i klasyk reagge, to król swojego gatunku. Jeżeli ktoś słucha reggae, z pewnością zna (i pewnie lubi) Boba! Coś pięknego, idealnie pasuje na piaszczystą plażę w środku słonecznego dnia w towarzystwie ukochanej osoby.


Pisałam już kiedyś o muzyce rodem z lat 50-tych, (klik) wykonywanej przez jeden z zagranicznych coverowców. Polskim odpowiednikiem zdecydowanie jest "Ania", której melodie i słowa, a także styl w jakim żyje, a przynajmniej jaki ma wizerunek medialny, przypomina mi o młodości naszych dziadków, jak to bawili się na prywatkach zwanych obecnie domówkami. Uwielbiam wolne, frywolne melodie a do tego ciekawy, piękny wokal.

Miłego weekendu,

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz