niedziela, 9 marca 2014

Niesmaczne "Kamienie na szaniec"?


  "Kamienie na szaniec" to film na który zdecydowanie nie powinniście kupować Coli czy popcornu, a zabrać dużą paczkę chusteczek. To film, którego prawdziwy, emocjonalny odbiór jest możliwy tylko u dojrzałego odbiorcy. Z pewnością jest zbyt mocny dla dzieci, czy nastolatków. Nie wiem także, czy współcześna młodzież, uwikłana w problemy facebookowe, instagramowe i pudelkowe, uporałaby się z taką projekcją...Czy dzieci zrozumiałaby, że nie jest to jeden z kolejnych filmów fabularnych, lecz przedstawiający historię ludzi, którzy walczyli z wrogiem o przyszłość swojego narodu?
   Mimo, że trudno wycisnąć ze mnie choćby jedną łzę (w miejscach publicznych!), zdarzało mi się płakać w kinie. Jednak nigdy wcześniej nie trafiłam na film, który wzruszałby mnie tak wiele razy. W "Kamieniach na szaniec" nie zapłaczesz na końcu, tylko będziesz szlochać przez cały film. Najbardziej dobitny jest fakt, że podobne historie miały swoje miejsce w przeszłości. To właśnie dlatego całość jest tak bardzo wzruszająca. Z wiadomych faktów łatwiej wyobrazić sobie coś dzięki filmowi, niż książce. Przynajmniej w większości przypadków.
  Przesłuchowanie Rudego na posterunku przez jednego z Niemców, to jedna z tych scen, która w naturalistyczny sposób ukazuje ból i cierpienie chłopaka, który przeszedł przez istne piekło. Wystarczyłoby, aby podał nazwiska swoich kolegów z Szarych Szeregów. W imię przyjaźni i obietnicy, jaką złożył, wolał znosić przypalanie ran papirosem, kopanie po twarzy, czy bicie kijem w brzuch do utraty przytomności. Wszystko zrobił dla przyjaciół, dla kolegów, którzy byli dla niego na tyle ważni, by ich nie zdradzić. Do samego końca był bohaterem. 

   Po premierze do dziś zastanawiam się i ciągle mam w głowie pytania, czy we wspołczesnym świecie zamieszkałym przez masę hedonistów i zawodowych konsumpcjonistów, znalazłby się ktoś, kto poświęciłby swoje życie w imię braterstwa, przyjaźni, swojego narodu czy miłości? Obawiam się, że te wartości nie panują już w naszych czasach, przynajmniej na podobną skalę. Każdy myśli o własnym czubku nosa. Ludzie mają problem z bezinteresowną pomocą czy poświęceniem czasu drugiej osobie. Oddanie życia jest nieosiągalne. Jest czymś tak odległym, że aż niemożliwym.  Jest tylko historią pochodzącą z przeszłości. Chwali się to i wspomina, jednak mało kto odważyłby się na podobne czyny. Trzeba być bardzo dojrzałym i mężnym, by znaleźć odwagę na poświęcenie swojego życia w imię przyszłości narodu, przyjaciół, czy rodziny.  


  W mediach pojawiło się wiele publikacji krytykujących ekranizację Glińskiego. Artykuły na łamach "Polityki" czy "Wprostu", są bardzo sceptyczne, nastawione bardziej negatywnie, niż pozytywnie. Wiele zarzutów dotyczy przedstawienia głównych bohaterów. Być może słusznie... Przedwojenne prawo harcerskie głosiło, że "Harcerz jest czysty w myśli, mowie i czynach". W filmie natomiast chłopacy zostali przedstawieni jako zwyczajni nastolatkowie, których interesowały kobiety, że oglądali się za nimi i ich pragnęli. Kiedy Rudy został z dziewczyną sam w domu, szybko chciał wykorzystać sytuację. Zaczęli się namiętnie całować i rozbierać, jednak rodzice poszykowali im plany. Faktycznie w książce nie ma słowa o podobnych scenach, a według wyżej wspomnianego hasła, chłopak nie powinien tak się zachować. Mimo wszystko wydaje mi się, że nie ma nic złego w ukazaniu podobnych scen. Dzięki temu bohaterowie przedstawieni są jako normalni nastolatkowie, którzy oprócz wojny przeżywają jeszcze pierwsze wzloty i upadki, przyjaźń i miłość, radość, pożądanie czy gniew.
  Uważam, że film niesamowicie oddaje emocje, jakie panowały w tamtych czasach i to dzięki niemu, zdecydowana większość odbiorców, wreszcie zrozumie i zobaczy, z czym musieli zmagać się ich ówcześni równieśnicy. Być może dzięki temu docenimy swoje życie, przestaniemy narzekać na brak Internetu przy deszczowej pogodzie, czy na spóźniony tramwaj.
   Wielu publicystów wspomniało także o rzekomym, hipsterskim stylu głównych bohaterów. Myślę, że celowo doszukiwali się problemu, tam gdzie go nie było. Wszyscy aktorzy są bardzo podobnie ubrani, dokładnie w taki sposób jak ubierano się w czasach wojny. Nikt nie zajmuje się modą, nie chce wyglądać wyjątkowo i inaczej niż koledzy. Mają wieksze problemy, niż moda. Dokładnie obserwowałam i nic nie wskazywało, na specyficzne zainteresowania któregoś z bohaterów. Żaden nie wspomniał o niczym wyjątkowym, świadczącym o jego "innych", hipsterskich upodobaniach. Właśnie dlatego uważam, że akurat ten zarzut jest nic nie wart...W dzisiejszym świetle wyglądają trochę niczym przykładowy hipster, jednak na tamte czasy, podobny styl i zachowanie było normalne i mainstreamowe.
   Być może kilka scen, czy przedstawienie bohaterów w różnych sytuacjach, mogło urazić weteranów II Wojny Światowej, czy żyjących jeszcze szaroszeregowców. Jednak obawiam, się że reżyser uciekł w komercję i chciał dotrzeć do jak największego grona odbiorców. Chciał przedstawić i uzmysłowić jak największej liczbie ludzi sceny z życia Szarych Szeregów, z życia Rudego, Zości, czy Alka. Właśnie dlatego wybrał takie sceny i takich aktorów. Moim zdaniem na szczegółną uwagę zasługują Tomasz Ziętek, który wcielił się w postać Rudego, oraz Marcel Sabat, czyli "Zośka". Ci dwaj aktorzy, już na początku kariery wykazali się dużą dojrzałością i umiejętnościami. Mam nadzieję, że już niedługo zobaczymy ich w nowych projekcjach, w innych rolach. Z pewnością poradzą sobie w innych tematykach. Czekam na więcej.



   Podoba mi się, że bohaterowie zostali przedstawieni życiowo, a nie jako heroiczne postaci biegnące na ogień, bez prawdziwego, codziennego życia. Mimo wszystko, uważam to za bardzo słuszną decyzję reżysera. Film wciska w fotel, wyciska morze łez i skłania do prawdziwych, głębokich przemyśleń, zostawiając w umyśle odbiorcy pewne znamię, które będzie mu przypominać o losach jego przodków, o bohaterach, którzy walczyli za swoją ojczyznę.
  W filmie przedstawiono niesamowite sceny, piękną muzykę i znakomitą grę aktorską, młodych i utalentowanych aktorów. Bardzo polecam, byście zobaczyli "Kamienie na szaniec", a ja z pewnością niejednorktonei wrócę w życiu do tego filmu...



8 komentarzy:

  1. Właśnie w czwartek się na niego wybieram, świetna recenzja i blog ;)
    http://alwaysbeeyourselff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę bardzo dobra recenzja, powiem szczerze że jak usłyszałam że mam jechać na ten film z klasą to nie byłam zbyt zadowolona, ale teraz wiem że naprawdę warto go obejrzeć ;)

    Pozdrawiam Ola

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny post. Mieliśmy klasowo wybrać się na ten film jednak nic z tego nie wyszło. Może i nawet lepiej bo kilka osób nie ma za grosz dojrzałego podejścia.

    Mimo swoich 15 lat, śmiem twierdzić, że mam trochę lepszy gust od części moich rówieśników, którym w dobie fejsbuków, instagramów i innych portali brakuje wrażliwości, nie uważam się oczywiście za kogoś lepszego, jednak dla mnie najlepszym filmem wszechczasów nie jest American Pie itp. W najbliższym czasie mam zamiar zobaczyć tę ekranizację i mam nadzieję, że coś do mnie trafi. Rzeczywiście, jak mówisz "przedstawienie życiowo" bohaterów powinno nadaje filmowi większego realizmu, przybliża nas do bohaterów i potęguje obraz okrucieństw wojny. W takich momentach zawsze przypomina mi się, że to byli zwykli ludzie- jak my. Mieli rodziny, przyjaciół, ukochanych.
    I również się zgodzę w kwestii oddawania za kogoś życia, którą poruszyłaś. Masz rację mówiąc, że w dzisiejszych czasach jest to coś odległego i przeszłego. Wiele osób mówi, że oddało by za kogoś życie, jednak łatwiej mówić niż czynić i nigdy nie wiadomo co zrobimy w obliczu takiego zagrożenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaimponowało mi, że mimo młodego wieku piszesz tak dojrzale. Masz rację w każdym słowie. Z pewnością dobrze twierdzisz, dobrze że zdajesz sobie z tego sparwę ;-) Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Świetny post. Mieliśmy klasowo wybrać się na ten film jednak nic z tego nie wyszło. Może i nawet lepiej bo kilka osób nie ma za grosz dojrzałego podejścia.

    Mimo swoich 15 lat, śmiem twierdzić, że mam trochę lepszy gust od części moich rówieśników, którym w dobie fejsbuków, instagramów i innych portali brakuje wrażliwości, nie uważam się oczywiście za kogoś lepszego, jednak dla mnie najlepszym filmem wszechczasów nie jest American Pie itp. W najbliższym czasie mam zamiar zobaczyć tę ekranizację i mam nadzieję, że coś do mnie trafi. Rzeczywiście, jak mówisz "przedstawienie życiowo" bohaterów powinno nadaje filmowi większego realizmu, przybliża nas do bohaterów i potęguje obraz okrucieństw wojny. W takich momentach zawsze przypomina mi się, że to byli zwykli ludzie- jak my. Mieli rodziny, przyjaciół, ukochanych.
    I również się zgodzę w kwestii oddawania za kogoś życia, którą poruszyłaś. Masz rację mówiąc, że w dzisiejszych czasach jest to coś odległego i przeszłego. Wiele osób mówi, że oddało by za kogoś życie, jednak łatwiej mówić niż czynić i nigdy nie wiadomo co zrobimy w obliczu takiego zagrożenia.

    Pozdrawiam ciepło. (mam nadzieję, że to co napisałam, ma trochę sensu :) )

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dobrze że trafiłam na Twojego bloga, kogoś takiego jak Ty chyba szukałam, w końcu można poczytać o czymś na prawdę interesującym i życiowym. Widzę po samych nagłówkach że piszesz ciekawie i gdybym teraz miała więcej czasu pewnie przeczytałabym wszystko od razu. Byłam na tym filmie w kinie i także wywarł na mnie ogromne emocje. Łzy akurat pojawiały się tylko w niektórych momentach, ale przez cały czas towarzyszył mi strach i przechodziły mnie straszne dreszcze. Tomasz Ziętek bardzo spodobał mi się jako aktor a potem dowiedziałam się że także gra i śpiewa w zespole co spotęgowało moją 'miłość' do jego osoby. Ma wielki potencjał, myślę że dostrzegą go i niebawem zrobi karierę, wydaje się być inteligentnym chłopakiem więc pewnie dobrze to wykorzysta a zarazem wciąż pozostanie sobą. Rozczarowałam się jedynie dlatego że było bardzo mało scen z Alkiem, a przecież on powinien być trzecią główną postacią, jak dla mnie za bardzo odsunęli go w cień, zabrakło mi jakiegoś osobnego z nim wątku. Cieszę się że film podobał mi się równie bardzo jak książka. Na pewno będę tutaj regularnie zaglądać, zapraszam także do mnie. :) www.reniiik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak miłe słowa. Faktycznie Alek został odsunięty, co też mnie bardzo zdziwiło. Cieszę się, że się Tobie u mnie podoba ;-) Zachęcam do zaglądania w przyszłości.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń