środa, 12 marca 2014

"Kariera" i "fejm" na skróty?

   
Screenshot fanpage Xawiera

   Ostatnimi czasy zauważyłam, że w mediach, a szczególnie w Internecie, zainteresowano się pewnym 9-latkiem. Kojarzycie Xawiera Witkowskiego? Pewnie wiele Wam to nie mówi, a jeśli już, to nielicznym. Podpowiem, że ten młodzieniec zasłynął w cyberprzestrzeni ze swojego rapowania o "hajsie", "dziwkach" i "swagu", może naprowadzę Was na dobry trop?
   Na You Tube publikuje swoje mp3 jako "Green Grenade". Nie chcę być niemiła i tak jak pisał ostatnio StayFly (TUTAJ) o kurtuazji, wolałabym ją zastosować w tym przypadku, ale niestety nie mogę. Nie potrafię obojętnie zostawić tego tematu i powiedzieć, że to co robi Xawier jest dobre i jest ok. Temat jest dla mnie na tyle przykry, że muszę to skomentować.


   Jestem z pokolenia lat dziewięćdziesiątych. Bardzo mile wspominam zabawy w "szukano", czy "gonito". Pamiętam, że zbierałam karteczki, którymi wymieniałam się z moimi koleżankami i siostrą. Zajrzyjcie na bloga Groszkowej, która opisuje czym kiedyś się bawiliśy (TUTAJ). Dokładnie takimi samymi zabawkami potrafiłam bawić się z koleżankami, czy rodziną. Moimi zmartwieniami było to, że moja koleżanka zachorowała i nie było jej w szkole, albo że w bibliotece ktoś wypożyczył książkę, na którą długo czekałam. Wydaje mi się, że czas wtedy wolniej płynął, a my (dzieciaki) znakomicie się z sobą bawiliśmy. 

   Kiedy odwiedzałam z siostrą i mamą naszych znajomych, gdzie były tam moje koleżanki i koledzy, zawsze byłam bardzo smutna i zawiedziona kiedy mama wołała nas mówiąc, że musimy już jechać do domu. Mieliśmy tyle wspólnych zabaw. Nie wszystkie były najmądrzejsze, ale będę zawsze je wspaniale wspominać. Im później, tym z większym wzruszeniem. Często myślę o tym, że mogłabym na jeden dzień przenieść się w czasie i znów być małą Asią, która w wieku dziesięciu lat biegała z kuzynami do ich kolegów  pograć w piłę w podartych spodniach i ze zdartymi kolanami. Udawaliśmy wtedy "Jamakasi" albo "Karate Kids". Ale nie o tym innym razem...


   Otóż Xawier Witkowski spędził mi sen z powiek o rzekomym dorastaniu dzieci w bajecznym świecie, w beztroskim świecie pozbawionym zła i goryczy. Posłuchajcie chociażby jednego tekstu tego małego chłopca (bo nie wiem jak inaczej mogę powiedzieć o dziewięcioletnim dziecku). Wsłuchajcie się w tekst jego utworów. Nie rozumiem gdzie byli, czy są jego rodzice, kiedy on nagrywał swoje utwory. W Dzień Dobry TVN usłyszał, że ma talent, tylko powinien zmienić teksty. Jak dla mnie (przepraszam) chociażby w mediach, pokazywanych jest dużo więcej uzdolnionych muzycznie dzieci, które wzruszają nas swoim śpiewem do łez, czasem bawią, po prostu są słodkie, z racji na swój wiek i urok. W przypadku Xawiera widzę małego, zagubionego chłopca, który sam nie wie gdzie jest i co konkretnie robi. Myślę, że sytuacja już dawno go przerosła. Oglądając wywiad z nim i jego rodzicami, miałam wrażenie, że poproszony o wyjaśnienie kilku słów z jego tekstów, sam nie do końca je rozumie. Co może 9-letnie dziecko wiedzieć o kodeinie? On rapuje, że "kodeina płynie w moich żyłach"... Sama nie wiem o tym za dużo, więc wydaje mi się że małe dziecko nie wie o tym więcej...Młody poczuł, że rozpoczął karierę i ma teraz jak to nazwał "fejm",...ta.... a niedługo będzie mieć "hajs" i "dziwki". 


   Jestem pewna, że nie można obwiniać chłopaka za to gdzie jest i co robi, chociażby dlatego że jest dzieckiem. To bardzo istotny argument. Powinni wypowiedzieć się rodzice, którzy podczas tego samego wywiadu nie potrafili się sprecyzować i trzymać jednej wersji. Niby to nie wiedzieli o działalności syna, później mówili że wiedzieli... Następnie cała trójka, mama, synek i ojciec stwierdzili, że nie było innego sposobu na "wybicie się", bo teraz w mediach jest przesyt młodymi artystami i gdyby synek nie porzucał w utworach "kur*ami" to nikt by o nim do dzisiaj nie usłyszał. Tak jak powiedziała mama "Teraz już każdy wie kim jest Xawier Witkowski". No fakt...tylko czy taki efekt chcieli uzyskać? Wydaje mi się, że każdy dojrzały człowiek, (pomijam wyjątki) nie będzie się z tego za długo śmiał i po jakimś czasie dotrze do niego, że cała ta sytuacja jest bardzo przykra.
   Ewidentnie widać, że stoi za tym projektem ktoś więcej, bo dziewięciolatek nie byłby w stanie sam wszystkiego zmontować, wypromować i puścić w eter. Sam młodzieniec przyznał się, że pomaga mu jego 18-letni kuzyn. Wydaje mi się, że to on odpowiada za większość tego, co możemy znaleźć w sieci na temat "Green Grenade", czyli Xawiera Witkowskiego.


   Mam nadzieję, że za kilka, czy kilkanaście lat wyrośnie z niego fajny chłopak i że, zmieni swoją profesję albo będzie się doskonalił, ale w bardziej rzetelny i profesjonalny sposób. Nie można wszystkiego robić w życiu na skróty, bo później są takie efekty, jakie widzimy dzisiaj. Być może "świat" o nim usłyszał, ale raczej nic więcej z tym nie zrobi. 
   Możemy tylko trzymać kciuki za chłopaka, a przede wszystkim za rodziców żeby przejrzeli na oczy i przypilnowali dziecko, co dokładnie robi i czym się zajmuje. Niech zapisze się do szkoły muzycznej, albo poćwiczy emisję głosu, czy dykcję. Zaczynając w tak młodym wieku miałby duże szanse na prawdziwą karierę, której nikt by się nie powstydził... o "hajsie" i "fejmie" może rapować każdy, bez najmniejszego talentu. 



Zobaczcie też co myśli na temat Xawiera środowisko hip-hopowe: TUTAJ

Wywiad w Dzień Dobry TVN z Xawierem i jego rodzicami : TUTAJ


1 komentarz:

  1. Podpisuje sie pod tym postem. I pod tym z tym viralem o całowaniu również.

    OdpowiedzUsuń