niedziela, 16 lutego 2014

"Escape plan", czyli jak przechytrzyć diabła

   Dawno nie oglądałeś filmu, który zapamiętałbyś na długi czas i mógł polecić znajomym?  Usiądź wygodnie w kanapie, zrób popcorn i włącz „Plan ucieczki”!


   Postanowiłam wczoraj, że mając trochę wolnego czasu, obejrzę jakiś „dobry” film. Dawno nie widziałam czegoś, co wzbudziłoby we mnie wiele emocji. Z racji, że bardzo interesuję się tematyką więzienną, postanowiłam wybrać film „Plan ucieczki”. Zawsze przed włączeniem filmu, oglądam w internecie jego zwiastun, by wiedzieć czego mogę się spodziewać i ewentualnie czytam recenzje, czy komentarze pod filmem. W tym wypadku wszystko zapowiadało się bardzo pozytywnie.




   Nie ukrywam, że najbardziej lubię komedie i filmy psychologiczne, czy dramaty. Stronię od tandetnych filmów akcji, gdzie jeden mężczyzna potrafi wybić pół miasta i wychodzi z tego bez szwanku, a do tego porywa piękną blondynkę z miseczką D i żyją długo i szczęśliwie.  



  W „Planie ucieczki” główną rolę zagrali Sylvester Stallone i Arnold Schwarzenegger. Sądząc po nazwiskach, stwierdziłam że film musi być co najmniej dobry. Takie nazwiska zobowiązują. Nie pamiętam kiedy miałabym tak, żeby przez cały film nie spojrzeć ani razu na zegarek. Czas mnie nie interesował. Prawie dwie godziny, jakie zaproponował reżyser, przeleciały niczym kwadrans.

   Nie chcę przedstawiać całej fabuły filmu, pozwólnie jednak, że Was wprowadzę. Główny bohater jest specjalistą od zabezpieczeń więziennych, przy okazji jest w tej dziedzinie największym autorytetem w tej branży. Napisał na ten temat książkę, która w późniejszej scenie odgrywa istotną rolę. Pokrótce ujmując, mężczyzna dostaje spore pieniądze za to, by udając więźnia, wydostać się zza krat, czasem nawet z najgorszego miejsca-karceru. Okazuje się, że nawet najgroźniejsze więzienia o zaostrzonym rygorze nie są mu straszne.  Kiedy już się wydaje, że nie ma miejsca, z którego by nie uciekł, odzywają się do niego ludzie, proponujący współpracę na nieco innych, surowszych warunkach. Wtedy akcja filmu przyśpiesza razy dwa i nie zwalnia do końca. Mężczyzna  w trakcie testowania nowego projektu zostaje pozbawiony kontaktu ze swoją ekipą  i jest zdany wyłącznie na siebie. Czy uda mu się uciec? Musicie zobaczyć sami. Podpowiem tylko, że końcówka jest bardzo zaskakująca.


  Moim zdaniem jest to doskonała propozycja filmowa dla wszystkich. Taki film wciągnie waszych rodziców, dziadków, partnerów i znajomych. Jest to świetne kino akcji, w którym ani chwile się nie będziecie nudzić. Ciekawi mnie, czy po obejrzeniu tego filmu będziecie równie zaskoczeni i zadowoleni z mojej propozycji. Dodam tylko, że wydawać by się mogło, że aktorzy po których widać upływ lat, będą mniej aktywni, mniej sprawni i wypaleni, otóż nic mylnego. "Rambo" i Gubernator dają radę na tym samym, światowym poziomie.

 Być może nie jest to fajne jak „piwne wyzwanie” (o którym pisałam wczoraj), ale wyzywam Was do obejrzenia tego filmu w najbliższym czasie i podzieleniu się swoją opinią ;-)

Miłego seansu.









1 komentarz:

  1. Ale spoko. Właśnie zastanawiałam się co dzisiaj obejrze :-)

    OdpowiedzUsuń