środa, 29 stycznia 2014

     

    
     Mają po niespełna dwadzieścia lat, a ich życie polega na ciągłym imprezowaniu. Pozbawieni są wszelkich ambitnych planów. Marzą tylko o dobrym seksie i imprezie, którą będą wspominać latami. Żyją z dnia na dzień. Dla nich nie liczy się jutro, tylko to, co jest tu i teraz. Większość z nich nie myśli o przyszłości na poważnie. Większość z nich nie myśli wcale…
   Jakie są przyczyny ich zachowania? Czy w ogóle takie istnieją? A może właśnie taka jest dzisiejsza młodzież, która za kilka lat będzie wychowywać kolejne pokolenia Polaków i wpajać swoim pierworodnym wartości życiowe i prawdy moralne? Wszyscy ich krytykują i negatywnie oceniają, a może wystarczy się dobrze rozejrzeć, by zauważyć wśród swoich znajomych podobne osobowości?
   Różne stacje telewizyjne zaśmiecały nasze umysły podobnymi programami. Był „Big Brother” czy „Bar”, jednak w żadnym z nich, przynajmniej na taką skalę, nie prezentowano płytkiego stylu życia, opierającego się na ciągłych imprezach, seksie i życiu „z dnia, na dzień”…
   Większość uczestników to osoby, które nie mają życiowych ambicji i planów. Nie dążą do żadnego celu, chociaż właściwie jeden cel mają– chcą się dobrze bawić.

  Mam mnóstwo myśli. Większość z nich jest bardzo negatywna w stosunku do uczestników. Czasem jednak nachodzi mnie myśl, że nie znam tych ludzi i nie powinnam ich oceniać. Telewizja bardzo często potrafi kłamać i manipulować obrazem, czy dźwiękiem. Zdolny montażysta w niespełna kilka sekund może skleić materiał, w którym zobaczymy sytuację, która nie miała miejsca, bądź wyglądała zupełnie inaczej, niż w realnym świecie. Teoretycznie (!) nie powinniśmy ich oceniać. Dobrze się bawią, są pozytywnie nastawieni do życia i nikogo tym nie krzywdzą. Być może urodzili się i „wychowali” w patologii, w rodzinie alkoholików, czemu nie są winni i teraz nie potrafią normalnie żyć lub myślą, że właśnie taki styl życia jest zupełnie normalny.

Źródło: www.mtv.pl


    Obejrzałam prawie każdy odcinek... Kilka pierwszych było dla mnie męczarnią i nie radziłam sobie z ogromną dawką zażenowania, jakie mnie dopadało. Zastanawiałam się, czy jestem osobą tolerancyjną. Uznałam, że istnieją pewne granice mojej wyrozumiałości. Kiedy obserwowałam zachowanie (szczególnie) Elizy, Eweliny i małej Ani, z myślą, że są to moje rówieśniczki, (niektóre mają już dzieci) podświadomie dziękowałam Bogu i rodzicom, że jestem, gdzie jestem i, że nie muszę zadawać się, czy przebywać z podobnymi osobowościami.
   Życiowym problemem dziewczyn jest wieczorowa kreacja, bądź jej brak. Nie ma mowy o płaskich butach, im „wyższa szpila” tym więcej mogą zdziałać, więcej wypić na czyjeś konto, szukając sponsorów. „Przecież chłopacy lubią „dobrą szpilę.” - to oczywiste. Sukienka – eh, nie wiem, czy dziewczyny są takie biedne, że nie mają pieniędzy na dłuższy materiał, czy udają, że nie widzą tego, jak wyglądają, a może celowo ubierają tak krótkie sukienki, bo łatwiej będzie dostać się do ich „Zamków”, które jeszcze dziś zostaną „odkluczone”. Umówmy się - do takiego zamku pasuje każdy klucz!
   Dla mężczyzn (a raczej wyrośniętych nastolatków), którzy uczestniczą w programie sprawą priorytetową są „gąski” (czyt. dziewczyny) i „zaliczenie” (czyt. stosunek seksualny). Dzień mogą uznać, jako udany, gdy „zaliczą” „fajną” dziewczynę. „Fajna” dziewczyna nie bez powodu wystąpiła w cudzysłowie. Kiedy samce Alfa są na zakrapianych imprezach, często decydują się na jakikolwiek stosunek, nieistotne bywa, kim jest „zaliczana”. I tak każdego dnia inna.
   Denerwują mnie stereotypowe i bardzo szowinistyczne obrazy, przedstawiane w tym programie. Kiedy chłopakom uda się zaciągnąć jakąś dziewczynę do łóżka na jedną noc, to w oczach kolegów są postrzegani jako liderzy, którzy mogą być z siebie dumni i zadowoleni. Przechwalają się swoją „zdobyczą”. W jednym z odcinków Paweł (z Poznania) po udanym stosunku z przypadkową dziewczyną, zabraną z dyskoteki do willi Warsaw Shore, wyszedł z „Bzykalni”(pomieszczenia, w którym jest tylko jedno dwuosobowe łóżko, przeznaczone do odbywania stosunków) i przechadzał się całkiem nagi, okryty tylko małym ręcznikiem, by wyraźnie pokazać i podkreślić kolegom fakt „zaliczenia” koleżanki. Według moich obserwacji nigdy nie spotkał się z uprzedzeniem kolegów z programu, w stosunku do jego zachowania. Wręcz przeciwnie, zyskał miano tego, któremu żadna się nie oprze. W innym z odcinków doszło nawet do podzielenia się zdobyczą, gdyż tego samego wieczoru udało się obydwóm panom „zaliczyć” tą samą dziewczynę.  Przyznam, że kiedy to oglądałam zrobiło mi się niedobrze i był to dla mnie punkt kulminacyjny, po którym mam obawy, co do kolejnych odcinków. Zaliczona dziewczyna nie była uczestniczką programu, dlatego jej twarz została wyblurowana. Może dzięki temu podarowała cierpienie i wstyd rodzinie. Chociaż tyle z jej strony…
    Jeżeli ludzie (często nastolatkowie) oglądający taki program, nie posiadają własnego zdrowego rozsądku i świadomości to nie potrafią odróżnić co jest dobre, a co złe.  Najprawdopodobniej, (jeśli to im się spodoba) będą powielać zachowania swoich idoli. Przypuśćmy, że program jest oglądany przez zakompleksionego nastolatka, któremu brak piątej klepki, nie ma kolegów, koleżanek, a do tego marzy o pierwszej miłości, a raczej fizycznej bliskości z kobietą. Jeżeli jego inteligencja nie przekracza średniej krajowej, istnieje duże prawdopodobieństwo, że będzie dążył śladami kolegów, albo zrobi coś innego, równie idiotycznego. Jeżeli będzie aspołeczny, może zrobić komuś krzywdę. Kiedy naogląda się półnagich dziewczyn, chętnych do pofiglowania za drinka, może kiedyś skrzywdzić normalną dziewczynę znajdującą się w nieodpowiednim czasie, w nieodpowiednim miejscu. Być może zbyt szeroko analizuje dane zjawisko, jednak wszystko zaczyna się od takich drobnych przegięć, na które wyrażają zgodę producenci serialu, rodzice, rówieśnicy i my sami.
   Odrażające i obleśne są dziewczyny, które nie szanują swojego ciała. Od dziecka rodzice wpajali mi, że jeżeli sama nie będę się szanować, to nikt w życiu nie będzie mnie szanował. Nie wiem gdzie są obecnie rodzice tych dziewczyn, gdyż nie znam ich sytuacji rodzinnych. Jeżeli któraś z nich nie miała możliwości wychowania się w normalnym domu to bardzo jej współczuję, ale na miłość boską jest coś takiego, jak zdrowy rozsądek, który teoretycznie ma każdy z nas. Powinniśmy czuć instynktownie, co wypada, a czego nie. Jeżeli chcą się puszczać na lewo i prawo, niech to robią, ale po co robią to przed kamerami? Czy nie rozumieją, że każdy nimi gardzi i się z nich nabija? Nie wspomnę o chłopakach, którzy się za nimi uganiają. Jedyny interesujący aspekt dla młodego niewyżytego chłopaka, jest fakt, że „koleżanki” są bardzo chętne, łatwe i proste do zdobycia. Z pewnością nie wiążą z nimi długiej przyszłości, chyba że jedna noc to dla kogoś długo. Miejsce nie ma znaczenia, teraz może być to nawet klubowa toaleta. Nieistotne, że w całej kabinie śmierdzi moczem, a klapa jest ubrudzona czyimiś fekaliami. Miałam „przyjemność” pracować jako barmanka w dyskotece i niejednokrotnie widziałam dziewczyny, które – dosłownie – nie wiedziały gdzie są, co robią i przede wszystkim – z kim to robią. Próbowałam reagować, jednak one okazywały się największymi przeciwnikami moich interwencji. Patrząc na przyszłość narodu polskiego, zastanawiam się, czy chcę w nim zostać…
   Nie wiem, co mają w głowach dziewczyny, które potrafią oddać się jeszcze tego samego dnia, nowopoznanemu chłopakowi. Obawiam się, że są głęboko zakompleksione i zdają sobie sprawę, że swoją inteligencją, temperamentem czy charakterem, nie są w stanie zatrzymać żadnego chłopaka na dłużej. Nie można z nimi o niczym porozmawiać, gdyż nie są obyte ze Światem. Nic nie czytają, nie oglądają, nie interesują się życiem. Wówczas podejmują decyzję, że pochwalą się koleżankom, że miały możliwość „kochać” się z super-chłopakiem, który miał duży biceps i koszulkę „Armani” na klacie. W jakim kierunku zmierza dzisiejszy świat? Niedługo zdobycie czarnego pasa w karate, czy nagrodę Nobla, będzie dużo prostsze niż wychowanie dziecka, na rozsądnego i przede wszystkim-szanującego się człowieka.
   Wielu z nas ogląda Warsaw Shore, jako formę rozrywki i dużej dawki śmiechu. Robimy to dla zabawy, w towarzystwie znajomych. Czasem, by dowartościować się, że są na tym świecie ludzie, czyniący od nas dużo gorzej. Jednak musimy zdawać sobie sprawę z tego, że dla producentów tego programu jest to pomyślny projekt, który z pewnością zarobił już na kolejne edycje. Niedawno do mediów wpłynęła informacja, że wiosną ukaże się kolejna edycja programu. Według statystyk jest tylko jeden wynik – ludzie chcą to oglądać, chcą więcej! To nieistotne, że materiał nie wnosi nic istotnego w nasze życie, ważne że oglądamy. Liczy się oglądalność.
   Kiedyś młodzież, czy dzieci, chciały zdjęcie i autograf z gwiazdami polskiego, zagranicznego kina, które na scenie, czy w kinie wykazywały się znakomitym talentem aktorskim, które reprezentowały sobą pewne wzory postępowania, były autorytetami. Teraz nastolatki wstawiają na Facebooka zdjęcia z chłopakami z Warsaw Shore, bo są przystojni i koleżanki będą im zazdrościły. Nie szkodzi, że „gwiazda” programu już dawno cię nie pamięta, koleżankom możesz powiedzieć, że teraz to już twój znajomy i dodać, że powiedział ci, że „dobra z ciebie dupa”, bo na coś więcej raczej go nie stać.
   W jednym z odcinków trójka dziewcząt wytatuowała sobie na szyjach znak nieskończoności, a w jego liniach napis PARTY i FRIENDS. Wszystkie trzy stwierdziły, że napis na kartu jest dla nich samych, a nie dla ludzi. Chcą mieć pamiątkę dla siebie, by móc wspominać program do końca swych dni…
   Być może jestem zbyt staroświecka i mało tolerancyjna i powinnam zwyczajnie nie oglądać tego programu. Jednak moja ciekawość i poirytowanie co odcinek, kuszą mnie by zagłębić się jeszcze dalej. O Warsaw Shore jest głośno dosłownie wszędzie. Niedługo dziewczyny będą reklamować proszki, pasty do zębów, choć bardziej pasowałyby do reklam o środkach antykoncepcyjnych czy kremu na zapalenie pochwy. 
   Nie obwiniam tych osób, że ich IQ nie przekracza liczby dwucyfrowej, jednakże kim są ludzie chcący ich wypromować, chcący na nich zarabiać. To żałosne i przykre, do jakich sytuacji potrafią zaprowadzić ludzi ich wielkie nosy, czujące tylko zapach, a może smród pieniędzy. Nieważne, czy coś jest moralne, czy nie – ważne ile na tym zarobisz. 
  Uważam, że twórcy programu odnieśli na pewno jeden sukces. Otóż sprowadzili oni przed ekrany telewizorów mnóstwo odbiorców, którzy co niedzielę czekają na kolejne ekscesy młodych imprezowiczów. Mimo, że większość oglądających jest przekonana o głupocie i prostocie uczestników, nadal siada i ogląda program z czystej ciekawości, bądź chęci podbudowania własnego ego. Powinniśmy zastanowić się, czy obraz jaki ukazywany jest w Warsaw Shore, nie jest obrazem współczesnej młodzieży bawiącej się na imprezach. Każdy z nas zapewne w swoim stosunkowo krótkim życiu, widział już niejednokrotnie osoby zachowujące się w podobny sposób do ekipy z Warszawy… 



3 komentarze:

  1. Hi! Lovely blog and great post! We invite you to visit my blog :) kisses! ;) www.mvesblog.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Tekst jest świetny. Czekam na kolejne, Jo! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. you're truly a good webmaster. The website loading pace is amazing.
    It kind of feels that you are doing any unique trick.
    Moreover, The contents are masterwork. you have performed a wonderful
    job on this matter!

    Here is my web blog Dallas Texas MM

    OdpowiedzUsuń