poniedziałek, 9 grudnia 2013

Hity XXI wieku, w wersji dla naszych dziadków.



 Po raz kolejny się zakochałam. Znów w muzyce. Przyznaję, mam do niej słabość. Serce mi szybciej bije, w brzuchu latają motyle. Jestem rozkojarzona i zamyślona. Chodząc z "głową w chmurach", nucę wciąż pod nosem. Postmodern Jukebox to mój nowy obiekt westchnień. Tak, zdecydowanie... Uwielbiam muzykę z poprzedniego stulecia. Jest taka prawdziwa, żywa, autentyczna. 

W TYM MOMENCIE PROPONUJĘ WŁĄCZYĆ PONIŻSZY UTWÓR. DZIĘKI NIEMU BĘDZIEMY MOGLI RAZEM PRZENIEŚĆ SIĘ DO INNYCH CZASÓW: 

We can't stop - Miley Cyrus, cover - 1950's



   Wyobrażam sobie siebie z grupką przyjaciół w knajpie zadymionej dymem papierosów. W rogu sali jest mała scena, na której występuje zespół, przygrywający nam tego wieczoru. Na stole jest wino i świeżo upieczony placek drożdzowy. Chłopacy grają w karty, dziewczyny czeszą sobie warkocze i plotkują. Na parkiecie tańczy kilka par. Czuć romans, pierwsze zalotne spojrzenia, zauroczenie. 

Thrift Shop-Macklemore, "Grandpa style", cover


  Mężczyźni mają przykrótkie spodnie i szelki, muchy, a dziewczyny są w zwiewnych sukienkach i podkolanówkach, z opaskami na głowach. Wszyscy świetnie się bawią, ciesząc się wspólnie spędzanym popołudniem. Nie ma internetu, iphonów, tabletów. Nikt nie wie czym jest Apple, Facebook, mimo to ma wielu znajomych. "Zaczep ją" ma inne znaczenie dla chłopaków, niż obecnie. Wymaga to dużo większej odwagi. W lokalu nie ma telewizora, ani radia. Jest za to zespół grający (wyłącznie!) na żywo. Jest pan Zdzisław grający na trąbce, z bujną czupryną na głowie. Widzę gitarzystów, basistę, saksofonistę, perkusistę, który rusza się rytmicznie całym ciałem. Mimo, że siedzi, nie może się powstrzymać od rytmicznego poruszania się w rytm utworu. Wygląda jakby za chwilę miał wyskoczyć na środek parkietu i zatańczyć.


Just (tap) Dance - Lady Gaga, cover, 1940's


  Oprócz wszystkich muzyków, widzę wokalistkę. Piękną kobietę, w której podkochuje się co drugi chłopak na sali. Delikatny makijaż, mocno czerwone usta i pięknie upięte włosy. Bardzo elegancko i subtelnie rusza jedną nogą w rytm utworu. Ramię samoistnie przeprowadza, to w lewo, to w prawo. Jej głos wydobywany z serca, jest prawdziwy, bez zbędnych efektów komputerowych. 

Royals - Lorde, cover

  Mniej więcej do takich czasów przenosi mnie taka muzyka. Wyzwala we mnie emocje, które mnie wzruszają, pobudzają, motywują i cieszą, relaksują. W dobie utworów zmontowanych w całości na komputerach, syntezatorach i innych urządzeniach, warto wspomnieć czasem tą prawdziwą muzykę, wydobytą z pudła rezonansowego, ze smyczka, z blaszanych rur i innych instrumentów. Warto wrócić do tamtych czasów, by choć na chwilę zapomnieć o technologii, która całymi dniami nas nie opuszcza. Warto wspomnieć prawdziwych artystów, którzy potrafili przygrywać całe popołudnie, a nawet całą noc na żywo. 
   Na takich spotkaniach z pewnością nie było kolorowych reflektorów, mnóstwa migoczących lampek i stroboskopów. Mimo to, wszyscy dobrze się bawili. Panowie wiedzieli czym jest savoir-vivre, a kobiety się szanowały. Nie zachowywały się jak te, z nowo powstałych reality show, gdzie dla sławy i blasku reflektorów są w stanie stracić to co najcenniejsze. Pamiętano czym jest skromność, nieśmiałość, szczerość.   Dzięki tym utworom, przenoszę się do tamtych czasów i czuję klimat, który uzależnia, pochłania i nakłania mnie do takich refleksji... 

Joanna

POLECAM: Postmodern Jukebox





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz