wtorek, 8 października 2013

The Dumplings i Warsaw Fashion Weekend, czyli spontaniczny wyjazd do stolicy

Źródło: The Dumplings



   Kilka dni temu The Dumplings udostępnił konkurs na swoim fanpage, który polegał na zrobieniu zdjęcia kojarzącego się właśnie z ich zespołem.  Fotografię należało opublikować na Instagramie, a następnie ją otagować. Nagrodą dla najbardziej pomysłowych osób, był udział w Warsaw Fashion Weekend, podczas którego mieli zagrać swój debiutancki koncert.       

   Postanowiłam, że wezmę udział w tym konkursie, gdyż nie mam nic do stracenia, a mogę spełnić jedno z marzeń i znaleźć się na pierwszym koncercie zespołu, który pokochałam. Z różnych powodów, nie zdążyłam zrobić porządnego zdjęcia, takiego jak planowałam, więc ratowałam się czym mogłam. Piętnaście minut przed końcem konkursu zrobiłam kolaż, w którym powklejałam zdjęcia przedmiotów, które kojarzą mi się właśnie z Kubą i Justyną. Nie ukrywam, że nie był on zadowalający, jednak nie miałam innego. Tak, jak się spodziewałam, zdjęcia pozostałych fanów, były na bardzo dobrym poziomie i przede wszystkim były bardzo przemyślane. Moje znacznie odbiegało od nich. Mimo wszystko nie mogłam pogodzić się z myślą, że mnie nie będzie na koncercie... 



 Zastanawiałam się co zrobić, by jakimś cudem zjawić się tam, gdzie zaplanowałam. Postanowiłam, że wykorzystam nową znajomość i napiszę do Łukasza Jakóbiaka, który miał być prowadzącym pokaz i zapowiadać Pierożki. Mężczyzna, który prowadzi program w najbardziej znanej kawalerce w Polsce, słynie z pomysłowości i pomagania innym. Jest jednym z ambasadorow projektu www.wspieram.to, dlatego pomyślałam, że może mi też mógłby pomóc. W sumie nie spodziewałam się cudów, gdyż zdaję sobie sprawę, że jest bardzo zajętym człowiekiem. Ku mojemu zdziwieniu, Łukasz bezpośrednio zaproponował, że wpisze mnie na listę swoich gości, natomiast wzamian za tą wyjątkową przychylność z jego strony, miałam zrobić plakat dla The Dumplings, który miałam trzymać podczas pokazu kolekcji połączonej z koncertem. Do dnia wyjazdu nie wierzyłam w to, co udało mi się osiągnąć za sprawą dobrych ludzi. A dzień przed wyjazdem udało mi się zorganizować nocleg w samym centrum Warszawy, na Marszałkowskiej oraz zakupić bilety na PKP. 









  W sobotę, około dziewątej rano byłam już w pociągu do Warszawy. Cały czas nie dowierzając. Po niespełna czterech godzinach, ujrzałam Pałac Kultury, Złote Tarasy i wiele innych, słynnych, warszawskich budynków. Po krótkim zwiedzeniu centrum Warszawy, rozpoczęłam przygotowania do pokazu. Musiałam dokończyć plakat i dojechać w wyznaczone miejsce.




  Po godzinie siedemnastej byłam już na ulicy Prądzyńskiego, w jednej z hal EXPO. Ku mojemu zaskoczeniu Łukasz faktycznie zapamiętał, by wpisać mnie na listę, więc weszłam bez problemu. Ulżyło mi, ale tego wieczoru czekało mnie jeszcze wiele wrażeń. Nim rozpoczął się główny pokaz LaBohemii, spacerowałam wzdłuż całej hali w celu obejrzenia wystaw, kreacji projektantów, którzy wystawiali je na sprzedaż. Pamiętam stanowisko Łukasza Jemioła i StaffbyMaff. Było ich o wiele więcej, jednak te utkwiły mi w pamięci najbardziej. 



  Koncert The Dumplings miał rozpocząć się o godzinie dziewiętnastej, jednak jak to z reguły jest na pokazach mody, wszystko przesunęło się kilkanaście minut. Nikt nie był oburzony tym faktem. Dosłowie chwilę przed rozpoczęciem pokazu udało mi się "złapać" Łukasza na korytarzu, któremu podziękowałam za zaproszenie. 




 Chwilę później był już na wybiegu, a ja nie mogłam uwierzyć, że kilka dni temu wymarzyłam sobie, by być na pierwszym koncercie Pierogów, a teraz stoję w EXPO bardzo blisko sceny i oglądam wszystko na żywo. Uśmiech nie znikał mi z twarzy. (Tyle wygrać!)  Endorfiny skakały jak szalone. Kolejny raz przekonałąm się, że Sekret istnieje! Wystarczy tylko nie poddawać się przy pierwszej przeszkodzie. Podczas całej zapowiedzi Łukasza, wysoko trzymałam plakat z napisem "The Dumplings - muzyczne odkrycie roku", który niewątpliwie zwracał na siebie uwagę, gdyż byłam jedyną osobą z czymś takim. Wyjątkowa zapowiedź prowadzącego została nagrodzona gromkimi brawami. Po krótkim wprowadzeniu na ekranie ukazano wypowiedź Anny Dymnej, która niestety nie mogła zjawić się na pokazie. Cały pokaz był zorganizowany właśnie dla jej fundacji "Mimo wszystko", gdzie pieniądze ze sprzedaży koszulek LaBohemii były dla dzieci z tej fundacji.  Po chwili na scenie zagościli Kuba i Justyna i zaczęli występ.



 Muzyka Pierożków, którą słucham nawet na moich stosunkowo "profesjonalnych" słuchawkach, nie brzmiała tak wspaniale, jak koncert na żywo, gdzie zadbano o dobrą akustykę i wyraźny wokal, oprócz tego ciekawie, mocno brzmiący bas, który doskonale pasował do pokazu. Ku mojemu zdziwieniu, w pokazie oprócz "zwyczajnych", zawodowych modelek udział wzięły także osoby publiczne, ze świata show-biznesu. Tym razem wcieliły się m.in. Ramona Rey, Ewa Szabatin, Dorota Naruszewicz, Aneta Todorczuk-Perchuć i Michał Malitowski. 





 Wszyscy świetnie się bawili, wykonując zabawne i niestandardowe kroki na wybiegu. Do tego cały czas przygrywał zespół The Dumplings. Mimo, że był to ich debiutancki koncert, nie dali tego po sobie poznać. Kuba, stojący za laptopem i mikserem, swobodnie się ruszał i rytmicznie tańczył. Justyna znakomicie poradziła sobie z wokalem na żywo. Całość zaśpiewała bardzo czysto, bez chwili fałszu. Wszystko brzmiało bardzo profesjonalnie, na poziomie doświadczonego zespołu, który z pewnością nie nagrywa wyłącznie w domu. Z pewnością sami nie mogli uwierzyć w to, co ich spotkało. Niespełna cztery, czy pięć tygodni temu, nie byli jeszcze powszechnie znani. Nikt ich nie kojarzył. Nagrywali w domowym studio dla siebie, dla satysfakcji i pasji. Teraz drzwi do muzycznego świata, tras koncertowych i przede wszystkim nagrania pierwszej płyty, stanęły przed nimi otworem. Nie jestem w stanie powiedzieć jak długo trwał ten pokaz i koncert, gdyż z racji licznych wrażeń i emocji, miałam wrażenie, że było to zaledwie kilka minut. 

Źródło: facebook.com/thedumplings

 Po wyjściu  z Warsaw Fashion Weekend udałam się na Krakowskie Przedmieście, a następnie na Chmielną na after party. Następnego dnia zwiedzałam tyle, ile mogłam zdążyć przed odjazdem, ale to już inna historia ... ;-) To był wspaniały weekend i z pewnością zostanie zapamiętany przeze mnie do końca życia. Mam nadzieję, że już niedługo znajdę pretekst, by znów wybrać się do stolicy lub, by spotkać Łukasza i moje ulubione Pierogi...Jestem pewna, że za kilka lat usłyszy o nich cała Polska! A ja wiem, że to nie jest mój ostatni koncert The Dumplings... 


Joanna



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz