czwartek, 12 września 2013

Lizanie młotka, nagość i betonowa kula, czyli "nowa" Miley C.

                                                    
Źródło: eonline.com

   Po kontrowersyjnym występie Miley Cyrus i Robina Thicke na teogorcznej gali VMA, większość Internautów stwierdziła, że piosenkarka sięgnęła dna swojej kariery. Jak nisko można upaść?  Młoda, ładna i zgrabna dziewczyna, która zaczynała niepozornie, jako aktorka w stacji dla nastolatek, pragnie zapisać się na zawsze na kartach muzycznej kultury i historii, by być porównywaną do ikon ponadczasowych, do ikon nieśmiertelnych...

 Nie zawsze droga na skróty, okazuje się najlepszym wyborem

   Przesadna nagość, wyginanie (bardzo) długiego języka na lewo i prawo, a także ruchy, niczym u zawodowej striptizerki - nie są kluczem do sukcesu, (czyżby?) a przynajmniej w pozytywnym aspekcie. Naoczni świadkowie, Internauci z całego Świata, a także wielu krytyków muzycznych, producentów - wszyscy zainteresowani, jeszcze długo będą wspominać ten występ. Niestety (Miley!), nie z racji barwy Twojego głosu, czy też jego wieloskalowości, a z prawie nagiej pupy, którą machałaś we wszystkie strony Świata.
 Całe audytorium nie potrafi zrozumieć dumy, jaką rozpierał ojciec wokalistki. Żaden rodzic, nie chciałby widzieć swojego dziecka w podobnej sytuacji, jednak tatko Miley jest nowoczesny i (bardzo!) tolerancyjny. Za jaką cenę, przymknął oko na wygibasy córki? Najważniejsze jest, żeby było głośno...i "żeby hajs się zgadzał"(?)... Czyżby gwiazdy zza oceanu, ispirowały się polskim show-biznesem? (Przynajmniej tak to wygląda...) Myślałam, że jest na odwrót...

Źródło: fanpop.com 

  To wszystko to jeszcze nic, w porównaniu do najnowszego teledysku Wrecking Ball...Najwidoczniej styl z tegorocznej gali spodobał się artystce (?) i dalej zamierza brnąć tą samą drogą....


    Polecam obejrzeć teledysk bez głosu oraz sprawdzić, o czym śpiewa Miley i jaką historię pragnie przekazać przez obraz. Lizanie młotka, dawanie sobie dwuznaczych klapsów... Konia z rzędem temu, kto rozgryzie cały ten (chory!, artystyczny?) wątek. Myślę, że kontrowersyjny fotograf, tym razem - reżyser teledysku, Terry Richardson, postawił na dosłowność.  Miley, główna bohaterka klipu śpiewa, że "wtargnęła niczym niszcząca kula" (...) i chce jedynie zburzyć mury wokół mężczyzny, którego pokochała...Co widzimy w teledysku? Zupełnie nagą wokalistkę huśtającą się na potężnej kuli, która następnie rozbija betonową ścianę...To takie głębokie..."Polecam" obejrzenie całości...
   Jakim echem odbiła się tytułowa kula, czyli drugi singiel promujący czwartą płytę Miley "Bangerz"? W niespełna 24 godziny klip obejrzano ponad 19 milionów razy. O czym to świadczy? Niegdyś-Hannah Montana- ustanowiła najlepszy wynik oglądalności w historii, pokonując przy tym teledysk "Best song ever" chłopaków z One Direction....czyli udało jej się osiągnąć zamierzony cel. Tak...Miley Cyrus zapisała się na kartach historii muzyki popularnej...(o nie!)
   Sam utwór, bez towarzystwa "oryginalnego" teledysku, jest kolejnym komercyjnym hitem, który z pewnością usłyszymy jeszcze tysiące razy w naszych samochodach, sklepach i innych miejsach publicznych. (o, nieee!) Bit, czy melodia, są całkiem znośne...Tak niepozorne, liryczne i delikatne....ale ostrzegam, to tylko pozory!

Źródło: gorna-polka.pl

   Może Miley nie jest taka, jak ją wszyscy oceniają, tylko znakomicie wyczuwa potrzeby współczesnego rynku muzycznego i bawi się całym show-biznesem, śmiejąc się i licząc swoje trudno zarobione miliony, huśtając się na betonowej kuli? 


Joanna

Cały teledysk dostępny na You Tube: http://www.youtube.com/watch?v=My2FRPA3Gf8


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz