poniedziałek, 9 grudnia 2013

Hity XXI wieku, w wersji dla naszych dziadków.



 Po raz kolejny się zakochałam. Znów w muzyce. Przyznaję, mam do niej słabość. Serce mi szybciej bije, w brzuchu latają motyle. Jestem rozkojarzona i zamyślona. Chodząc z "głową w chmurach", nucę wciąż pod nosem. Postmodern Jukebox to mój nowy obiekt westchnień. Tak, zdecydowanie... Uwielbiam muzykę z poprzedniego stulecia. Jest taka prawdziwa, żywa, autentyczna. 

W TYM MOMENCIE PROPONUJĘ WŁĄCZYĆ PONIŻSZY UTWÓR. DZIĘKI NIEMU BĘDZIEMY MOGLI RAZEM PRZENIEŚĆ SIĘ DO INNYCH CZASÓW: 

We can't stop - Miley Cyrus, cover - 1950's


niedziela, 24 listopada 2013

Koncerty, czyli katalizatory emocji.

  Wszyscy mamy ulubione utwory, które nucimy pod nosem mimowolnie. Najczęściej pod prysznicem, gotując, sprzątając, czy jadąc samochodem. (Gdzieś jeszcze?)
   W moim przypadku jest tak, że nie dzielę muzyki na gatunki, lecz na emocje, które we mnie wyzwala. Uwielbiam wprawić się w dobry nastrój, słuchając utworów, które sprawiają, że nie potrafię być dla nich obojętna. Kiedy muszę przemyśleć kilka ważnych spraw, lubię muzykę, która nakłania mnie do kilku cennych refleksji. Ubóstwiam taką, która budzi najbardziej skrajne emocje. (nawet płacza!)
  Chyba każdy z nas, miał w życiu taką sytuację, że dzięki wyjątkowym i niepowtarzalnym dźwiękom, wzruszył się i uronił choć jedną łzę. Może być to muzyka filmowa, która w połączeniu z obrazem, niejednokrotnie wzrusza największych twardzieli, którzy nigdy się nie przyznają. Odbiór muzyki jest bardzo subiektywny, gdyż dla każdego z osobna, jeden utwór może mieć inne znaczenie. Wiele zakochanych par ma swoją playlistę, która jest wyjątkowa i niepowtarzalna. Przypomina im o najpiekniejszych momentach w ich życiu, w historii ich miłości. Jednak najlepszym miejscem na wczuwanie się w muzykę są występy na żywo...
  Osobiście, byłam już na różnych koncertach. Najlepiej wspominam Michaela Buble w Ergo Arenie, debiutancki występ The Dumplings podczas Warsaw Fashion Weekendu  oraz koncert Palucha w Eskulapie, w Poznaniu. 



Prezent urodzinowy. 

   Wszystkie te koncerty to zupełnie inne światy, wydawałoby się, że obce. Z pewnością niewielu słuchaczy jednego wykonawcy, jest zwolennikami drugiego. Ja mimo wszystko nie szufladkuję muzyki, lubię w związku z nią doznawać wszystkich emocji, jakie są tylko możliwe. Wszystkie koncerty były wspaniałym przeżyciem i będę o nich pamiętać do końca życia. Każdy z nich zapisał się w mojej pamięci zupełnie inaczej, jednak na tyle wyjątkowo, by móc do tego wracać z ogromną przyjemnością. 

sobota, 12 października 2013

Sprzedaż jednego z najbardziej poczytnych tytułów w Polsce, czyli koniec "Przekroju"...

   Każdy z nas ma swoje rytuały. Jednym z moich ulubionych było kupowanie "Przekroju", po czym zanurzanie się w perfekcyjnie dobranych felietonach, głęboko przemyślanych i dobrze opracowanych "Tematach tygodnia", a także "Grubych sprawach" i pozostałych "Rozmaitościach" przy kubku gorącej kawy. Teksty szyte na miarę, pasowały do mnie, Czytelnika niczym idealnie skrojone ubranie. Uszyte specjalnie dla mnie. Każdy jeden tekst, o kulturze, muzyce, teatrze, był swoistym poglądem, który odbijał spojrzenia redaktorów, felietonistów, którzy przedstawiali je na łamach tygodnika. Każdy jeden z nich, doskonale odgrywal swoją rolę.

Moja osobista (częściowa) kolekcja "Przekroju".

  W dzisiejszych czasach, w dobie Internetu, telewizji i radia, trudno sprostać oczekiwaniom potencjalnych odbiorców. Trzeba wyjątkowo dobrze dobierać słowa, a także wyszukiwać interesujące tematy, które nie wieją nudą. W czasach, w których wszystko bardzo szybko się nudzi i powszednieje. Niebywale trudno wzbudzić zainteresowanie oraz chęć zakupienia kawałka makulatury, który za kilka dni straci datę ważności, gdyż ukażą się kolejne - nowsze propozycje. 

Informacja wydawnicza w ostatnim numerze tytułu.

   W dobie klikania, łatwiej jest znaleźć to, co nas interesuje w Internecie. Dostosować media do naszych zainteresowań, upodobań, byśmy otrzymywali informacje stricte personalne, bez zbędnego spamu, czy reklam. Mimo tych wszystkich utrudnień, mimo licznej konkurencji i nieciekawej sytuacji rynkowej, znakomicie od niespełna siedemdziesięciu lat spisywał się "Przekrój". 

wtorek, 8 października 2013

The Dumplings i Warsaw Fashion Weekend, czyli spontaniczny wyjazd do stolicy.

Źródło: The Dumplings; edyt: FK



   Kilka dni temu The Dumplings udostępnił konkurs na swoim fanpage, który polegał na zrobieniu zdjęcia kojarzącego się właśnie z ich zespołem.  Fotografię należało opublikować na Instagramie, a następnie ją otagować. Nagrodą dla najbardziej pomysłowych osób, był udział w Warsaw Fashion Weekend, podczas którego mieli zagrać swój debiutancki koncert.       

   Postanowiłam, że wezmę udział w tym konkursie, gdyż nie mam nic do stracenia, a mogę spełnić jedno z marzeń i znaleźć się na pierwszym koncercie zespołu, który pokochałam. Z różnych powodów, nie zdążyłam zrobić porządnego zdjęcia, takiego jak planowałam, więc ratowałam się czym mogłam. Piętnaście minut przed końcem konkursu zrobiłam kolaż, w którym powklejałam zdjęcia przedmiotów, które kojarzą mi się właśnie z Kubą i Justyną. Nie ukrywam, że nie był on zadowalający, jednak nie miałam innego. Tak, jak się spodziewałam, zdjęcia pozostałych fanów, były na bardzo dobrym poziomie i przede wszystkim były bardzo przemyślane. Moje znacznie odbiegało od nich. Mimo wszystko nie mogłam pogodzić się z myślą, że mnie nie będzie na koncercie... 


środa, 2 października 2013

Muzyczne odkrycie roku, czyli The Dumplings.



 Jednymi z ostatnich gości w kawalerce Łukasza Jakóbiaka byli Justyna Święs i Kuba Karaś. Do niedawna nazwiska zupełnie nieznane w muzycznym świecie, to niewątpliwe odkrycie roku - The Dumplings. Jak się tam znaleźli? Wszystko dzięki Kubie, który napisał do Łukasza wiadomość, w której poprosił o przesłuchanie utworów oraz opinię. Młodzi artyści długo nie musieli czekać na odpowiedź. Jakóbiak był nimi zachwycony i zaprosił ich do swojej kawalerki. Od tamtej pory w Internecie huczy na temat "Pierożków". 



 Po obejrzeniu debiutanckiego wywiadu nastolatków myślę, że sprawiają wrażenie onieśmielonych i jeszcze niezupełnie dowierzających w to, co im się przytrafiło. Są bardzo pozytywni, uśmiechnięci, ale także skromni i bardzo dojrzali, jak na swój wiek. Każdy z nich ma swoje pasje, zainteresowania i przede wszystkim cel do którego dąży. Są pewnego rodzaju "freakami", w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Justyna uwielbia kozy(?), wierząc że są przyszłością, natomiast Kuba ma wyjątkową słabość do żelek. 



   Muzyka The Dumplings to melodie niewpisujące się w jedną dziedzinę muzyczną. Młodzi artyści nie chcą szufladkować swojej twórczości i ograniczać się do jednego stylu. Jak twierdzą tworzą to, czego sami słuchają, czyli bardzo różnorodnej muzyki. Inspirują ich m.in.: AlunaGeorge, Arctic Monkeys, Kanye West, Yann Tiersen oraz klasycy. 
  Mimo młodego wieku, znakomicie odnajdują się zarówno w języku polskim, jak i angielskim. 

piątek, 13 września 2013

"Trójkąty i kwadraty", a początki kariery Dawida Podsiadło...

Nieoszlifowany diament muzyczny.

   Chyba nikt nie miał wątpliwości, co do talentu Dawida Podsiadło. Niepozorny i introwertyczny chłopak, podbił nie tylko listy przebojów, ale przede wszystkim serca wielu słuchaczy, wielu Polaków, którzy zakochali się w jego najnowszej płycie "Comfort and Happiness", a najbardziej w singlu "Trójkąty i kwadraty". 

Źródło: lo.tarnobrzeg.pl

   Osoby śledzące karierę Dawida na bieżąco, znające jego upodobania muzyczne, nie musiały martwić się o postępy wokalisty. Najciekawszą zagadką dla świeżo upieczonych fanów było, w jakim pójdzie kierunku i jaką muzykę będzie tworzył. Wyboru możemy mu pogratulować, gdyż trafił idealnie. Właśnie w takiej wersji uwielbiamy go najbardziej. 
   Nowy singiel jest rytmiczny, zapadający w pamięć. Magiczny, wciągający refren, nadaje temperamentu całemu utworowi i wykonawcy. Nie bez powodu, w ciągu (jednego!) tygodnia album pokrył się złotem. Nieostrożny słuchacz, może szybko zarazić się melodią i nucić ją mimowolnie, do końca dnia.
   Nie każdy pamięta początki młodego artysty, gdyż my, Polacy bardzo często doceniamy kogoś, kiedy jest już o wiele, wiele wyżej, niż zaczynał. Przypomnieć należy, że Dawid przyszedł na casting do programu Mam Talent ze swoim ówczesnym zespołem Curly Heads.

Źródło: soundice.com

   Tego dnia na scenie pojawiło się sześciu chłopaków, którzy zagrali swój autorski utwór "Young Talk". Agnieszka Chylińska i Robert Kozyra wcisnęli czerwony grzybek podczas tego występu. Kiedy nadszedł czas na ocenę, wszyscy jurorzy byli za samym wokalistą, uważając grę zespołu za bardzo przeciętną. Postawili Kręconym Głowom ultimatum. Jeżeli koledzy z zespołu, pozwolą Dawidowi przejść dalej samemu, wówczas jury oceni go na trzy razy TAK, jeżeli nie zgodzą się - cały zespół nie przejdzie dalej, otrzymując trzy razy NIE. Po krótkim namyśle i widocznej bezradności, Dawid odpowiedział: "Jeśli przyszliśmy jako Curly Heads, to wyjdziemy jako Curly Heads" i w ten sposób pożegnał się z dalszym etapem, w tym programie. Podjął jednak bardzo dojrzałą i męską decyzję, utrzymując przyjaźń na piedestale.

czwartek, 12 września 2013

Lizanie młotka, nagość i betonowa kula, czyli "nowa" Miley C.

                                                    
Źródło: eonline.com

   Po kontrowersyjnym występie Miley Cyrus i Robina Thicke na teogorcznej gali VMA, większość Internautów stwierdziła, że piosenkarka sięgnęła dna swojej kariery. Jak nisko można upaść?  Młoda, ładna i zgrabna dziewczyna, która zaczynała niepozornie, jako aktorka w stacji dla nastolatek, pragnie zapisać się na zawsze na kartach muzycznej kultury i historii, by być porównywaną do ikon ponadczasowych, do ikon nieśmiertelnych...

 Nie zawsze droga na skróty, okazuje się najlepszym wyborem

   Przesadna nagość, wyginanie (bardzo) długiego języka na lewo i prawo, a także ruchy, niczym u zawodowej striptizerki - nie są kluczem do sukcesu, (czyżby?) a przynajmniej w pozytywnym aspekcie. Naoczni świadkowie, Internauci z całego Świata, a także wielu krytyków muzycznych, producentów - wszyscy zainteresowani, jeszcze długo będą wspominać ten występ. Niestety (Miley!), nie z racji barwy Twojego głosu, czy też jego wieloskalowości, a z prawie nagiej pupy, którą machałaś we wszystkie strony Świata.
 Całe audytorium nie potrafi zrozumieć dumy, jaką rozpierał ojciec wokalistki. Żaden rodzic, nie chciałby widzieć swojego dziecka w podobnej sytuacji, jednak tatko Miley jest nowoczesny i (bardzo!) tolerancyjny. Za jaką cenę, przymknął oko na wygibasy córki? Najważniejsze jest, żeby było głośno...i "żeby hajs się zgadzał"(?)... Czyżby gwiazdy zza oceanu, ispirowały się polskim show-biznesem? (Przynajmniej tak to wygląda...) Myślałam, że jest na odwrót...

Źródło: fanpop.com 

  To wszystko to jeszcze nic, w porównaniu do najnowszego teledysku Wrecking Ball...Najwidoczniej styl z tegorocznej gali spodobał się artystce (?) i dalej zamierza brnąć tą samą drogą....

wtorek, 3 września 2013

Spotkanie z Łukaszem Jakóbiakiem z 20m2 Łukasza

Wykłady motywacyjne, czyli "Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!"



   Dwa tygodnie temu postanowiłam, że zrobię "coś" dla siebie i kupiłam bilet na jeden z dwudziestu motywacyjnych wykładów Łukasza Jakóbiaka. (www.20wykladow.pl) Czułam, że potrzebuję zastrzyku pozytywnej energii, a wiedziałam, że to właśnie Łukasz ma jej dużo w zanadrzu. Wybrałam Poznań, gdyż była to jedyna możliwa i najbardziej wygodna opcja w moim przypadku.
   Od dawna wiedziałam kim jest Łukasz. Śledząc wielu vlogerów na You Tube (nie tylko), musiałam trafić na jednego z bardziej znanych w tym środowisku. Zainteresowanie kolejnymi odcinkami zaprowadziło mnie do fanpage na Facebooku (www.facebook.com/20m2Lukasza), a to właśnie tam Łukasz przedstawił swój pomysł na dwadzieścia wykładów motywacyjnych i opublikował stronę, na której można było się zarejestrować. Poczułam, że to dokładnie to, czego potrzebuję. Film na You Tube z historią spotkania Lady Gagi, utwierdził mnie jeszcze bardziej w przekonaniu, że muszę być na tym wykładzie. Pragnienie motywacji od kogoś bardzo pozytywnego kumulowało się tak bardzo, że bez zahamowań kupiłam bilet na wykład, dopiero później informując najbliższych. Do spotkania dzielił mnie ponad tydzień...
   Wykład zaplanowany został na pierwszego września na Stadionie Miejskim przy Bułgarskiej.  Czekała mnie półgodzinna podróż pociągiem, następnie kwadrans autobusem, a na koniec spacer z przystanku pod stadion - mimo wszystko czułam, że warto. Początkowo myślałam, że pomyliłam dni, gdyż na stadion zaczęli schodzić się kibice Lecha Poznań - jak się później okazało - o osiemnastej, Kolejorz miał grać z Zawiszą Bydgoszcz. Jednak tego dnia, nie to było dla mnie najważniejsze... 
   Spotkanie rozpoczynało się o piętnastej. Kwadrans przed nim, przed stadionem zjawił się mężczyzna, który zaprowadził nas (uczestników) do Loży Prezydenckiej z widokiem na murawę, w której znajdował się Łukasz. 
   Moje pierwsze wrażenie?  Było dokładnie tak, jak sobie wyobrażałam. Łukasz jest wysokim mężczyzną, który dobrze się prezentuje, a co najfajniejsze nie znika mu uśmiech z twarzy. Po tym co osiągnął, niejednej osobie odbiłaby soda do głowy, on jednak sprawia wrażenie opanowanego i świadomego mężczyzny, który wie, co robi i dokąd zmierza.